Po wyrównanym początku tuż przed końcem pierwszej połowy prowadzenie dla gospodarzy uzyskał angielski obrońca Fikayo Tomori.
10 minut po przerwie Hiszpan Brahim Diaz podwyższył, a jak się miało okazać także ustalił wynik na 2:0.
W końcówce zrobiło się nerwowo, doszło do przepychanek między zawodnikami i trzech ujrzało żółte kartki.
Milan w górę, Juventus w dół
Obaj Polacy w Juventusie rozegrali po 90 minut. Szczęsny zaliczył kilka udanych interwencji i gdyby nie on, to goście wracaliby do domu z jeszcze większym bagażem straconych goli. W Serie A turyńczycy z pięciu ostatnich meczów wygrali tylko jeden, do tego dwukrotnie zremisowali i pozostając z 13 punktami spadli na ósmą pozycję.
Milan szybko pozbierał się po 0:3 w Champions League z Chelsea Lodnyn i odnosząc szóste ligowe zwycięstwo w sezonie dołączył z 20 punktami do prowadzącego duetu z Neapolu i Bergamo.
Milan dobija szczytu, "Juve" upada - napisała tuż po końcowym gwizdku "La Gazzetta dello Sport".
Inter przerwał złą serię
Czołówka zagra w niedzielę. Napoli Piotra Zielińskiego oraz Atalanta - jedyne dwa niepokonane zespoły w tym sezonie - wystąpią "w delegacji". Trudniejsze zadanie czeka drużynę z Bergamo, która zmierzy się z mającym tylko "oczko" mniej i czwartym w tabeli Udinese. Neapolitańczyków czeka starcie z przedostatnim Cremonese.
Złą passę przerwał Inter. Mediolańczycy już w środku tygodnie zaprezentowali zwyżkę formy pokonując 1:0 Barcelonę, z Robertem Lewandowskim w składzie, w Lidze Mistrzów.
W sobotę podtrzymali miano jedynej bezkompromisowej drużyny w Serie A i wygrywając na wyjeździe z Sassuolo 2:1 odnieśli piąte zwycięstwo w sezonie.
Oba gole uzyskał Edin Dżeko, a tym samym osiągnął i przekroczył granice stu trafień w lidze włoskiej. Takim wyczynem będąc starszym niż 36-letni Bośniak mogli się pochwalić tylko Macedończyk Goran Pandev i Sergio Pellissier.
Dżeko zagrał na szpicy, gdyż w ekipie Interu zabrakło kontuzjowanych Belga Romelu Lukaku i Argentyńczyka Joaquina Correi.
"Nerrazurri" z dorobkiem 15 pkt zajmują siódme miejsce w tabeli.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
