Dziennik Gazeta Prawana logo

Nieprawdopodobny mecz. Barcelona strzeliła trzy gole w 11 minut, a potem trzy straciła [WIDEO]

27 stycznia 2024, 19:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Las Palmas - Real Madryt
Robert Lewandowski i Jorge Cuenca/PAP/EPA
Piłkarze Barcelony w 22. kolejce La Liga przegrywali na własnym boisku z Villarreal 0:2. W drugiej połowie w jedenaście minut strzelili trzy gole i wyszli na prowadzenie, ale kompletu punktów nie zdobyli. Goście też zdobyli jeszcze trzy bramki i dzięki temu wygrali 5:3. Przy pierwszej bramce dla gospodarzy swój udział miał Robert Lewandowski. 

Fatalna pierwsza połowa Barcelony

W pierwszej części spotkania kapitan reprezentacji Polski był kompletnie niewidoczny, a jak nawet był przy piłce, to obrońcy gości nie mieli żadnych kłopotów z odebraniem mu jej. 

W ekipie gospodarzy rozczarowywał nie tylko "Lewy". Jego koledzy w pierwszych 45 minutach również zaprezentowali się bardzo słabo.

Wykorzystali to rywale, którzy w 41. minucie objęli prowadzenie po golu Gerarda Moreno. 

To najniższy wymiar kary, bo ten sam zawodnik kilka minut wcześniej też posłał piłkę do siatki, ale gol nie został uznany, bo sędzia dopatrzył się przewinienia. 

"Trzęsienie" ziemi między 60. a 71. minutą

W przerwie trener Barcelony dokonał aż trzech zmian. To jednak nic nie zmieniło. Niecałe 10 minut po wznowieniu gry było już 2:0 dla przyjezdnych. Katastrofalny błąd obrońców "Dumy Katalonii" wykorzystał jej wychowanek Ilias Akhomach. 

Podopieczni Xaviego przebudzili się dopiero po stracie drugiej bramki. W 60. minucie po dość przypadkowej asyście Lewandowskiego straty zmniejszył İlkay Gündoğan. 

Po chwili mogło, a nawet powinno być 2:2. Idealnej okazji do wyrównania nie wykorzystał Ferran Torres. Ale co się odwlecze… W 68. minucie po golu Pedriego był już remis. 

Po zdobyciu bramki Lewandowski szybko ruszył po piłkę, by wyjąć ją z siatki i ustawić futbolówkę na środku boiska. Polak w tej sytuacji wdał się w przepychanki z jednym z piłkarzy gości. Ostatecznie Eric Bailly i Polak zostali utemperowani przez sędziego żółtymi kartkami. 

W 71. minucie Barcelona była już na prowadzeniu. Tym razem po stałym fragmencie gry bramkarza swojej drużyny pokonał Bailly. 

VAR zabrał Barcelonie rzut karny

Trzy ciosy nie powaliły piłkarze Villarrealu, którzy w końcówce meczu przeprowadzili akcję, którą wykończył Gonçalo Guedes i znów mieliśmy remis. 

To nie koniec emocji. Minutę przed końcem regulaminowego czasu gry piłkarze Barcelony domagali się rzutu karnego, po tym jak piłka trafiła w rękę jednego z obrońców. Arbiter najpierw wskazał na "jedenastkę", ale po analizie VAR zmienił decyzję. 

Gospodarze do ostatniego gwizdka sędziego próbowała strzelić zwycięskiego gola, ale bez powodzenia. To co nie udało się Barcelonie wyszło Villarreal. W doliczonym czasie gry przyjezdni dwukrotnie umieścili piłkę w siatce i w efekcie wygrali 5:3.

Porażka sprawiła że trzeci w tabeli Katalończycy do prowadzącego Realu Madryt, który w tej kolejce wygrał 2:1 z Las Palmas tracą już 10 punktów. 

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj