Dziennik Gazeta Prawana logo

Będzie droga, będzie i klub

9 kwietnia 2009, 19:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
AZS Politechnika w najbliższą sobotę zagra z AZS Częstochową o 5. miejsce w PlusLidze. Jednak już we wtorek może się okazać, że wysiłek był niepotrzebny, bo klub zbankrutuje. Główny sponsor klubu grozi wycofaniem się z finansowania Politechniki z powodu... drogi.

"Na dzień dzisiejszy JW Construction jest właścicielem spółki. Jeszcze nie wiadomo, czy firma w przyszłym sezonie wycofa się ze sponsorowania klubu. Józef Wojciechowski (prezes firmy - przyp. red.) obiecał, że tego nie zrobi, jeśli miasto pomoże mu w jednej sprawie" - zdradza Jolanta Dolecka, prezes AZS Politechniki.

Jaka to sprawa?

Klub walczy o 5. miejsce w PlusLidze, i jak zapewnia prezes ma zapewniony byt do końca sezonu. Pytanie tylko, co potem? Absurd? Zdaniem prezes Doleckiej żądanie Jerzego Wojciechowskiego, właściciela firmy, jest zupełnie uzasadnione.

"Sport to biznes i w tej kwestii zupełnie go popieram. Prezes Wojciechowski wykłada w końcu własne pieniądze na sponsorowanie zarówno naszego klubu, jak i Polonii" - i dodaje prezez AZS Politechniki. "Chłopcy mogą się jednak czuć zagrożeni" - dodaje.

"Władze klubu trzymają nas od sprawy daleko" - stwierdza trener Politechniki Ireneusz Mazur. A zawodnicy? Ci czują się coraz bardziej niepewnie.

"O całej sprawie dowiedziałem się z internetu i ciężko mi się wypowiadać w tym temacie" - mówi Rafał Buszek, przyjmujący Politechniki, który w tym roku zadebiutuje w reprezentacji narodowej. - dodaje zawodnik.

Bankructwo Politechniki de facto będzie jednak oznaczało koniec siatkówki w stolicy. Według nieoficjalnych informacji klub będzie musiał liczyć na dodatkową pomoc miasta. Dolecka nie ukrywa, że . Pieniądze, które klub otrzymuje z Biura Sportu i Rekreacji na pewno nie wystarczą bowiem na stworzenie odpowiednio dużego budżetu pozwalającego wkupić się do rozgrywek.

"Temu klubowi poświęciłam 6 lat. A wszystko to robiłam przede wszystkim z miłości do tego sportu. Ale wiem, że w dzisiejszych czasach sport to przede wszystkim biznes. Przez te lata sama przekonałam się jak trudno w Warszawie znaleźć sponsora. W małych miasteczkach jest inaczej, klub jest traktowany jako wspólne dobro, które należy chołubić i o które trzeba za wszelką cenę dbać. W Warszawie nikt w ten sposób nie myśli" - żali się Dolecka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj