Do protestów przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji dołączyło wiele osób ze świata sportu. Większość z nich zrobiła to za pośrednictwem mediów społecznościowych, ale niektórzy wyraz temu dali także podczas meczów.

Reklama

Najliczniej na poziomie najwyższego szczebla rywalizacji ligowej w kraju dotyczyło to prawdopodobnie siatkówki. Na ramionach zawodniczek np. Grota Budowlanych Łódź, DPD Legionovii Legionowo i E.Leclerc Moya Radomki Radom pojawił się symbol błyskawicy bądź napis "Strajk Kobiet". W geście solidarności tak samo postąpili zawodnicy Trefla Gdańsk. Potem czołowa reprezentantka Polski Joanna Wołosz, która występuje w lidze włoskiej, zaznaczyła na Instagramie, że dotarły do niej wiadomości o próbach "pacyfikowania" jej koleżanek z krajowych parkietów, które opowiedziały się po stronie protestujących.

"Czy tego chcemy, czy nie, polityka ma wpływ na nasze życie. W sporcie była, jest i będzie, ale wywieranie odgórnego nacisku na zawodniczki, które solidaryzują się w walce o godność i prawa kobiet, jest w moich oczach wstydem i odbieraniem nas jako KOBIETY/zawodniczki jako produkt. Nasza praca nie oznacza, że jesteśmy mniej obywatelami niż inni, że jesteśmy mniej ludźmi, że nie mamy głosu. Wręcz przeciwnie, powinnyśmy tego głosu używać jak najczęściej, zwłaszcza w tak słusznej sprawie" - podkreśliła rozgrywająca biało-czerwonych.

Prezes Polskiej Ligi Siatkówki Paweł Zagumny zaznaczył, że na podstawie regulaminu, który obowiązuje wszystkie kluby biorące udział w prowadzonych przez spółkę rozgrywkach (ekstraklasie kobiet i mężczyzn oraz męskiej 1. lidze) ma ona wpływ tylko na to, co umieszczone jest na strojach zawodniczek i zawodników.

"Symbole narysowane np. na rękach traktowane są tak jak tatuaż. W tym przypadku zastrzeżenie polega tylko na tym, że nie może zawierać on wulgaryzmów. Nasz regulamin nie odnosi się do kwestii wyrażania przez graczy poglądów społecznych czy politycznych" - podsumował.

Podobnie jest w innych dyscyplinach, m.in. w piłce ręcznej.

"Nie mamy takich uregulowań. Jako władze ligi interesują nas tylko sponsorskie emblematy, które mogłyby się pojawić na ubraniach zawodników. Jest bowiem określony podział powierzchni stroju między ligą a klubem. Sam zawodnik nie dysponuje żadną powierzchnią komercyjną na nim. Nie wnikamy, co ma on umieszczone na ciele. Nie spotkałem się z przykładami prezentowania poglądów społecznych czy politycznych podczas meczów naszych rozgrywek" - tłumaczył prezes PGNiG Superligi Marek Janicki.

Punktu zakazującego ogólnie wyrażania poglądów przez sportowców w trakcie spotkania brak także w regulaminie obowiązującym w krajowych rozgrywkach w hokeju na lodzie.

"Nie ma czegoś takiego. Nie mamy wpływu na prezentowane hasła czy zachowania, o ile nie naruszają czyjejś godności lub nie są obraźliwe. Gdyby tak było, to wówczas trzeba byłoby interweniować. Nie jest zaś przewinieniem posiadanie poglądów, które nie naruszają żadnej z wymienionych zasad" - oceniła wiceprezes PZHL i komisarz Polskiej Hokej Ligi Marta Zawadzka.

Niedawno reprezentantki Polski w meczu rozgrywek European Women's Hockey League, w których występują pod nazwą Silesian Metropolis Katowice, na przedniej części białych kasków miały umieszczone czarne serca z błyskawicą pośrodku. Zawadzka przyznała, że nie było to wcześniej zatwierdzone przez związek.

"Jeśli chodzi o elementy umieszczane na kaskach, to w Polsce i Europie nie jest pod tym względem restrykcyjnie. Światowa federacja z kolei ma surowsze przepisy. Tam musi być zgoda na wszelkie dodatkowe logotypy" - wskazała.

Piłkarska ekstraklasa kobiet podlega krajowej federacji. Rzecznik prasowy PZPN Jakub Kwiatkowski w rozmowie z PAP opisał, że zabronione zachowania wymienione są w Regulaminie Dyscyplinarnym, a dodatkowo delegat wyznaczony na dany mecz ma specjalne opracowanie, w którym podane są zakazane hasła, symbole i gesty.

"Dotyczy to treści o nacechowaniu negatywnym - szerzących mowę nienawiści czy rasizm, nawołujące do przemocy" - wyliczył.

Jak dodał, każdym przypadkiem złamania przepisów zajmuje się Komisja Dyscyplinarna.

Reklama

Poparcie dla protestujących w związku z wyrokiem TK wyraziły też uczestniczki meczu Medyk Konin - AZS UJ Kraków. Przedstawicielki jednej drużyny wyszły z transparentem zawierającym napis "Wybór" i błyskawicę, a te z drugiej miały na ramionach czarne opaski z tym symbolem.

"Zawodniczkom z Konina i Krakowa nie grozi żadna kara" - zapewnił Kwiatkowski.

Reprezentantki Polski w niedawnym meczu eliminacji mistrzostw Europy z Mołdawią w Kiszynowie, miały z kolei na nadgarstkach białe opaski, na których również były błyskawice.

"W spotkaniach tej rangi obowiązują regulacje UEFA. Zawsze są odprawy przedmeczowe, na których omawia się wszelkie dodatkowe aktywności, jak np. manifestowanie poglądów, oficjalne pożegnanie zawodniczki, itp. Nie wiem, czy te opaski w Kiszyniowie były na odprawie zgłoszone, bo nie brałam w niej udziału, ale nawet jeśli nie, to nie muszą oznaczać od razu kary. To nie było nic rzucającego się w oczy, a przede wszystkim nie było to nic obraźliwego. Niektórzy przypisują temu polityczny wymiar, a dziewczyny zupełnie nie miały takiego celu. One jedynie wyraziły poparcie dla praw kobiet" - zwróciła uwagę rzeczniczka prasowa kobiecej reprezentacji Polski Paula Duda.

W Regulaminie Dyscyplinarnym piłkarskiej ekstraklasy mężczyzn wymienione są rodzaje treści, za prezentację których przed, po lub w trakcie meczu przewidziana jest kara. Dotyczy to wszelkich aktów "o charakterze pogardliwym, rażąco nieetycznym, pochwalających terroryzm, przestępczość, przemoc, odwołujących się do zbrodniczych ideologii, treści politycznych, treści o charakterze dyskryminacyjnym, w szczególności odnoszących się do rasy, koloru skóry, języka, religii bądź pochodzenia".

"Natomiast każdy przypadek wywieszania transparentów niezwiązanych z meczem podlega analizie przez Komisję Ligi i jest rozpatrywany indywidualnie w zależności od wszelkich okoliczności" - zaznaczył menedżer ds. komunikacji w Ekstraklasa S.A. Bartosz Orzechowski.

Polski Związek Koszykówki w przekazanym PAP oświadczeniu również przyznał, że przepisy federacji i Polskiej Ligi Koszykówki co do zasady nie przewidują ograniczeń ws. manifestowania poglądów przez zawodniczki lub zawodników, którzy biorą udział w spotkaniu.

"Zobowiązani są oni jednak do powstrzymania się od niesportowego zachowania polegającego na użyciu słów lub gestów mających podłoże rasistowskie lub dyskryminujące ze względu na wyznanie lub pochodzenie etniczne. Takie zachowanie stanowi naruszenie Regulaminu Dyscyplinarnego PZKosz i może podlegać karze pieniężnej do 15 000 zł i karze dyskwalifikacji na okres od 3 do 10 meczów" - zastrzeżono.