W Lidze Mistrzów zespół z woj. opolskiego gra jako Grupa Azoty Kędzierzyn-Koźle (bez skrótu ZAKSA). Wynika to z przepisów CEV (Europejskiej Konfederacji Piłki Siatkowej) dotyczącego liczby znaków w nazwie drużyny.

Reklama

W ćwierćfinale ekipa z Kędzierzyna-Koźla zmierzyła się z ekipą Cucine Lube Civitanova. W pierwszym spotkaniu, we Włoszech wygrała 3:1. W rewanżu, w swojej hali wprawdzie przegrała 0:3, ale okazała się lepsza w tzw. złotym secie 16:14.

W innej parze Rosjanie walczyli z PGE Skrą Bełchatów. W Polsce wygrali 3:1, zaś u siebie 3:2.

Trzeba pamiętać, że mecz meczowi nierówny, a my mamy inny styl gry niż Skra. Moim zdaniem musimy grać swoje. Musimy być w 100 proc. zaangażowani. Jestem spokojni, że tak będzie. Nasi zawodnicy zdają sobie sprawę, w jakim momencie są i o co walczą. Reasumując, porównywanie nas do bełchatowian nie ma sensu - powiedział Świderski.

Doświadczony Zenit

Jego zdaniem największym atutem rywala jest to, iż jest to drużyna doświadczona, jeśli chodzi o rywalizację na najważniejszym etapie Ligi Mistrzów. Chodzi m.in. o takich graczy jak Aleksandr Butko, Maksim Michajłow czy Artiom Wolwicz.

Na pewno jest to ekipa, która była budowana, aby wygrać Ligę Mistrzów. Wspominając o doświadczeniu trzeba przypomnieć, że Zenit kilka razy wygrał już te rozgrywki (ostatnia raz w 2018 r. - red.). Jednak liczę, że my nie przegramy tego meczu w szatni - zaznaczył Świderski.

W Zenicie gra też m.in. przyjmujący Bartosz Bednorz, który jest kadrze Polski.

Jak dodał Świderski, wyprawa do Kazania nie będzie zbyt skomplikowana, ale za to "bardzo droga". Drużyna uda się na miejsce lotem czarterowym z Katowic.