Sobotni półfinał nie ma wyraźnego faworyta, bowiem obie ekipy prezentowały się do tej pory podobnie. Za Polakami przemawia jednak atut własnego boiska i licznej publiczności, która nie raz poniosła ich do zwycięstwa, jak chociażby w ćwierćfinale tego turnieju w Gliwicach.
W tegorocznych rozgrywkach globalnego czempionatu zarówno Polacy, jak i Brazylijczycy nie doznali jeszcze porażki. Biało-czerwoni zajęli pierwsze miejsce w grupie C wygrywając 3:0 z Bułgarią i Meksykiem, a także 3:1 z USA. W 1/8 finału pokonali 3:0 Tunezję, a w ćwierćfinale ponownie mierzyli się z USA, tym razem triumfując 3:2 po ciężkim i dramatycznym meczu.
"Canarinhos" zajęli pierwsze miejsce w grupie B, zwyciężając 3:2 z Kubą, a 3:0 z Japonią i Katarem. W 1/8 finału 3:1 wygrali z Iranem, a w ćwierćfinale w czterech setach byli lepsi od Argentyny.
- powiedział drugi trener Polaków Paweł Rusek.
Zespoły mierzyły się w starciu o złoto trzech z czterech ostatnich edycji mundialu. W 2006 roku górą byli Brazylijczycy, natomiast w 2014 i 2018 roku triumfowali biało-czerwoni. Co ciekawe, osiem lat temu finał również rozgrywany był w katowickim Spodku.
Sobotni mecz jest nie tylko starciem aktualnego mistrza i wicemistrza świata, ale również obecnego lidera światowego rankingu z byłym numerem jeden. W czerwcu tego roku Polacy wyprzedzili bowiem Brazylijczyków, po raz pierwszy w historii obejmując prowadzenie w zestawieniu Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej (FIVB) i detronizując "Canarinhos" po 20 latach.
podkreślił rozgrywający brazylijskiej ekipy Bruno Rezende.
- zapowiedział środkowy polskiej reprezentacji Jakub Kochanowski.
W drugim półfinale o godzinie 21 zmierzą się ze sobą zespoły, które rok temu również w katowickim Spodku walczyły w finale mistrzostw Europy. Aktualni mistrzowie Starego Kontynentu Włosi zagrają ze współorganizatorami tegorocznego mundialu Słoweńcami.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.