Środowy wybór MKOl oznacza, że po raz drugi igrzyska odbędą się w Korei Płd., która gościła letnią olimpiadę w 1988 roku w Seulu. W przypadku zimowych Pyeongchang jest trzecim azjatyckim miastem, ale pierwszym poza Japonią, które dostąpiło tego zaszczytu. Wcześniej na tym kontynencie rywalizowano o medale w Sapporo w 1972 i Nagano w 1998 roku.

Reklama

Sprawdziło się porzekadło "do trzech razy sztuka", bowiem koreańskie miasto po raz trzeci z rzędu ubiegało się o prawo organizacji igrzysk. Wcześniej chciało je gościć w 2010 roku, ale przypadły one kanadyjskiemu Vancouver (wygrało z Pyeongchang w 2. rundzie 56-53), a także w 2014 r., lecz tu najlepsze było rosyjskie Soczi (51-47 w 2. rundzie).

Tym razem dogrywka nie była potrzebna, bowiem w pierwszej turze Pyeongchang otrzymało 63 z 95 głosów delegatów MKOl (konieczna bezwzględna większość wynosiła 49 głosów). W ten sposób zdeklasowało pozostałe kandydatury, niemiecką i francuską - Monachium poparło 25 członków MKOl, zaś Annecy - siedmiu.

W środę od rana odbywały się ostatnie, 45-minutowe prezentacje trzech miast, po których nastąpiły 15-minutowe sesje pytań i odpowiedzi. Poprzedziły głosowanie, które rozpoczęło się o godz. 15.35. Wzięło w nim udział 95 delegatów, w tym Irena Szewińska.

Tradycyjnie już - w imię zachowania bezstronności - udziału w wyborach nie wziął też przewodniczący MKOl Jacques Rogge. Z kolei Szwajcar Denis Oswald, szef Międzynarodowej Federacji Wioślarskiej, wstrzymał się od głosu ze względu na kontrakt kierowanej przez niego organizacji z Samsungiem, który jest powiązany również z kandydaturą Pyeongchang.

Do ostatniej chwili za ofertą południowokoreańską, której przyświecało hasło "Nowe horyzonty", lobbował m.in prezydent kraju Lee Myung-bak, który podkreślał: "To już trzecie podejście Pyeongchang. Za każdym razem nasza kandydatura jest lepsza, bo ciężko pracujemy, by znaleźć uznanie członków MKOl. Organizacja igrzysk to wielka szansa dla całego państwa".

On jako pierwszy wstał z krzesła, gdy Jacques Rogge wyjął z koperty kartkę z napisem "Pyeongchang 2018" i skacząc z radości machał południowokoreańską flagą. Podobnie jak reszta członków delegacji z tego kraju.

"Nigdy się nie poddajemy, za każdym razem staraliśmy się wyciągnąć wnioski i poprawić ofertę. Wierzyłem, że takie jest moje przeznaczenie, by trzeci raz stanąć na czele tej kandydatury. Nasi ludzie czekali na zimowe igrzyska 10 lat i dzisiaj ich starania zostały wynagrodzone. Nie martwcie się o nic, jesteśmy przygotowani na olimpiadę, wszyscy będziemy z niej dumni" - powiedział były szef prowincji Gangwon, w której leży Pyeongchang, Kim Jin-Sun.

Również pozostali uczestnicy wyścigu liczyli na wsparcie autorytetów sportu. "Twarzą" Monachium, które walczyło dla Niemiec o czwarte igrzyska (drugie zimowe po Garmisch-Partenkirchen - 1936 r.), był w Durbanie Franz Beckenbauer, którego rozpoznają wszyscy kibice, nie tylko futbolu. Natomiast Annecy postawiło na inną piłkarską sławę, przywożąc trenera Arsenalu Londyn Arsene'a Wengera.

Reklama