19-letnia Świątek zrewanżowała się 79. w rankingu WTA Giorgi za porażkę w ich jedynym do środy pojedynku. Dwa lata temu także walczyły o trzecią rundę Australian Open - Polka ugrała wtedy zaledwie dwa gemy. Podopieczna trenera Piotra Sierzputowskiego debiutowała wówczas w głównej drabince wielkoszlemowych zmagań. Dostała się do niej z kwalifikacji i zajmowała wtedy 177. miejsce na rankingu WTA. Teraz jest 17. rakietą świata, z triumfem w ubiegłorocznym French Open na koncie.
Starsza o 10 lat Włoszka znana jest polskim kibicom m.in. za sprawą trzykrotnego z rzędu występu w finale turnieju WTA w Katowicach (2014-16). W dorobku ma dwa tytuły tej rangi. Jej najlepszym wynikiem w Wielkim Szlemie jest ćwierćfinał Wimbledonu z 2018 roku. W Australian Open jeszcze nigdy nie przeszła trzeciej rundy.
Czas na Ferro
Kolejna rywalka Świątek, Ferro pokonała w środę rozstawioną z numerem 17. reprezentantkę Kazachstanu Jelenę Rybakinę 6:4, 6:4.
Urodzona w belgijskim LibramontFerrozajmuje 46. miejsce w klasyfikacji tenisistek. W dorobku ma dwa tytuły WTA - w 2019 roku triumfowała w Lozannie, a w poprzednim sezonie w Palermo. Najlepiej czuje się na nawierzchni ziemnej, stąd m.in. awans do 1/8 finału ubiegłorocznego French Open, w którym triumfowała Świątek. W Australii po raz pierwszy zameldowała się w trzeciej rundzie.
Z Polką Francuzka nie miała jeszcze okazji spotkać się na korcie.
Została nam już tylko Iga
Świątek jest ostatnią reprezentantką kraju, która pozostała w stawce w singlu. Zarówno rozstawiony z "26" Hubert Hurkacz, jak i Kamil Majchrzak przegrali mecze otwarcia.