Osaka była zdecydowaną faworytką tego pojedynku. Jest wyżej notowana i bardziej doświadczona w grze o taką stawkę, na przestrzeni całego turnieju prezentowała bardziej stabilną formę i pokonała wcześniej znacznie bardziej wymagające rywalki. Azjatka wyeliminowała m.in. rozstawioną z "14" Hiszpankę Garbine Muguruzę, ubiegłoroczną finalistkę oraz Amerykankę Serenę Williams (10.), która walczyła w Melbourne o 24. tytuł wielkoszlemowy w singlu i wyrównanie rekordu wszech czasów. Brady we wcześniejszych rundach nie miała żadnej przeciwniczki z czołowej "25" światowego rankingu.

Reklama

W sobotę gra debiutującej w finale zmagań tej rangi tenisistki z USA także nie była równa. Zaczęła nerwowo, co ułatwiło zadanie rywalce. Japonka objęła prowadzenie 3:1, ale wówczas nastąpiła poprawa ze strony Brady. Podwójny błąd faworytki dał Amerykance "break pointa" i ta z okazji tej skorzystała. Po chwili zaś - bez straty punktu - doprowadziła do remisu.

Kibice obejrzeli potem kilka efektownych wymian, w których stroną dominującą nieraz była niżej notowana z zawodniczek. W jednej z ciekawszych akcji w dziewiątym gemie popisała się lobem, który dał jej szansę na kolejne przełamanie. Osaka wybroniła się jednak, a zaraz potem sama wygrała gema serwisowego rywalki. Ta ostatnia w końcówce jej nieco pomogła, popełniając błędy.

Objęcie prowadzenia w spotkaniu sprawiło, że kolejną partię Japonka, której ojciec jest Haitańczykiem, rozpoczęła z dużą swobodą. Wydawało się, że wychodzi jej każde zagranie, gra Brady z kolei się posypała. Zryw tej drugiej nastąpił dopiero, gdy przegrywała już 0:4. Wówczas zapisała na swoim koncie dwa kolejne gemy i wydawało się, że jeszcze powalczy. Nie zdołała jednak zanotować przełamania i przeszkodzić rywalce w drodze po zwycięstwo.

23-letnia Azjatka ze starszą o dwa lata Amerykanką zmierzyła się po raz czwarty. Trzykrotnie okazała się lepsza od rywalki, która ma za sobą okres gry w college'u.

Osaka, która w wieku trzech lat przeprowadziła się z rodzicami do Stanów Zjednoczonych, imponuje w ostatnich latach regularnością w Wielkim Szlemie. Począwszy od 2018 roku w każdym sezonie wywalczyła jeden tytuł tej rangi. Serię tę rozpoczęła w US Open 2018, w kolejnym sezonie triumfowała w Australian Open, a w ubiegłym roku ponownie okazała się najlepsza w Nowym Jorku. Teraz po raz drugi celebruje sukces na antypodach.

Była liderka światowego rankingu dotychczas za każdym razem, gdy w danym turnieju wielkoszlemowym dotarła do ćwierćfinału, to wygrywała go. Poprzednią zawodniczką, która na początku kariery miała bilans 4-0 w finałach wielkoszlemowych, była 30 lat temu Monica Seles.

Niewiele brakowało, by Osaka teraz w ogóle nie dotarła do finału. W trzecim secie pojedynku 1/8 finału z Muguruzą musiała obronić dwie piłki meczowe.

W sobotę Japonka wygrała też 21. mecz z rzędu, jeśli nie liczyć dwóch walkowerów w finałach imprez WTA.

Dotychczas najlepszym wynikiem Brady w zmaganiach wielkoszlemowych był półfinał ubiegłorocznego US Open. Na tym etapie wyeliminowała ją wówczas... Osaka.

Wyczyn Amerykanki na antypodach jest tym bardziej imponujący, że po przybyciu do Melbourne została skierowana na tzw. twardą kwarantannę. Przez dwa tygodnie w ogóle nie mogła opuszczać pokoju hotelowego, ponieważ na pokładzie samolotu była razem z nią osoba, która otrzymała pozytywny wynik testu na COVID-19.

Japonka za sobotni triumf otrzyma czek na 2,75 mln dolarów australijskich, a Brady dostanie 1,5 mln.

Wynik finału kobiecego singla:

Naomi Osaka (Japonia, 3) - Jennifer Brady (USA, 22) 6:4, 6:3.