Świątek w czwartek znalazła się w czołowej "czwórce" imprezy w Adelajdzie. Awans wywalczyła po kreczu Amerykanki Danielle Collins przy stanie 6:2, 3:0 dla zawodniczki z Raszyna. Na konferencji prasowej podopieczna trenera Piotra Sierzputowskiego wróciła ponownie do ubiegłorocznego, historycznego dla polskiego tenisa zwycięstwa na kortach im. Rolanda Garrosa. Przyznała, że po powrocie do kraju nie widziała się wówczas z wielkimi grupami kibiców ze względu na sytuację zdrowotną na świecie.

Reklama

"Nie miałam styczności z tłumem, bo wówczas mieliśmy sporo obostrzeń i niemożliwe było gromadzenie się licznej grupy osób. Ale dostrzegam duże wsparcie za sprawą mediów. Mam wrażenie, że po Paryżu ludzie po raz pierwszy tak naprawdę mnie dostrzegli i zyskałam popularność" - zaznaczyła.

Ciężar oczekiwań

19-letnia zawodniczka dodała, że dzięki wspomnianym obostrzeniom związanym z koronawirusem miała czas, by oswoić się stopniowo z nową dla niej sytuacją.

"Tak więc właściwie pandemia miała pod tym względem dla mnie pewien plus. Mogłam nauczyć się krok po kroku, jak sobie z tym radzić. Prawdopodobnie po jej ustaniu będzie inaczej, ale już zdobyłam pewne doświadczenie" - podkreśliła.

Świątek niedawno podczas Australian Open opowiadała, że na początku nowego sezonu trudno jej było poradzić sobie z ciężarem oczekiwań po paryskim sukcesie. Ponownie jednak w czwartek stwierdziła, że pomogła jej pod tym względem też dwutygodniowa kwarantanna, którą musieli przejść uczestnicy wielkoszlemowej rywalizacji w Melbourne po przybyciu na antypody.

"Pierwsze trzy tygodnie po French Open były dość gorączkowe. Nie grałam wcale w tenisa, ponieważ miałam tak dużo obowiązków medialnych. To był koniec sezonu, więc zaraz potem miałam krótkie wakacje. Nie czułam jednak, że odpoczywałam podczas nich, bo moja głowa wciąż była skupiona na tym, co się działo dookoła. Styczniowa kwarantanna w Australii to był pierwszy raz, kiedy mogłam się odprężyć i nie martwić wszystkim, co działo się po French Open" - podsumowała 18. rakieta świata.

W półfinale Polka zmierzy się ze Szwajcarką Jil Teichmann. Drugą parę utworzą inna Helwetka - rozstawiona z numerem drugim Belinda Bencic i 16-letnia Amerykanka Coco Gauff.