Barty przerwała czwartkowy pojedynek z Linette przy stanie 6:1, 2:2 dla Polki. Był to jej powrót do turnieju na kortach im. Rolanda Garrosa po dwuletniej przerwie. W 2019 roku sięgnęła po tytuł, a ubiegłoroczną edycję opuściła z powodu pandemii COVID-19.

Reklama

Mam złamane serce. Miałam świetny sezon na kortach ziemnych i to pech, że urazu nabawiłam się akurat w ten weekend. To, że po prostu zabrakło czasu, jest rozczarowujące. To boli teraz, ale nie odbierze trzech cudownych miesięcy, które są za mną - zaznaczyła Australijka na konferencji prasowej.

Dla obserwatorów zaskakujący był moment, jaki wybrała na krecz. Wydawało się bowiem, że zaczęła sobie wówczas lepiej radzić.

To było już za dużo. Od pierwszego gema walczyłam z bólem, a potem stało się to zbyt poważne i niebezpieczne. To była decyzja, która była trudna, ale konieczna do podjęcia - relacjonowała.

Przyznała, że nie umie opisać emocji, które towarzyszyły jej przy schodzeniu z kortu po kreczu. Po pierwszym secie skorzystała z przerwy medycznej. O pomoc taką poprosiła również podczas spotkania pierwszej rundy.

Kontuzja na treningu

To trudna sytuacja. Zrobiłam ze swoim sztabem absolutnie wszystko, by dać sobie szansę. To właściwie mały cud, że byłam w stanie wystąpić w pierwszej rundzie. Dziś mi się nie poprawiło, a znów się pogorszyło. Wylałam wiele łez w tym tygodniu. W porządku. Wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. W końcu wreszcie dostrzegę jakiś pozytywny aspekt tej sytuacji. Kiedy to się stanie, to poczuję się trochę lepiej - podkreśliła.

Przyznała, że nie jest gotowa na razie zbytnio opisywać okoliczności kontuzji. Potwierdziła, że doszło do tego podczas treningu. Zapewniła, że to całkiem nowy uraz, a nie odnowienie dawnego.

Nigdy chyba czegoś takiego nie doświadczyłam. Moja fizjoterapeutka także nie miała z czymś takim do czynienia zbyt często. Konsultowaliśmy się z ludźmi z całego świata i myślę, że mamy już plan, jak się z tym najlepiej uporać. Po prostu zabrakło nam czasu. Będę dalej pracować z moim teamem najlepiej jak potrafię, by jak najszybciej się wyleczyć - dodała.

Cel: Wimbledon

Barty, która w poprzednim sezonie nie wróciła do rywalizacji po jej wznowieniu po przerwie związanej z koronawirusem, w tym sezonie wygrała trzy turnieje WTA, z czego jeden na kortach ziemnych. W maju skreczowała zaś w ćwierćfinale w Rzymie, zgłaszając kontuzję ramienia.

To był efekt skumulowania się częstego grania. Z moim ramieniem było już w porządku przez ostatnie siedem-osiem dni. To było nasze największe zmartwienie i na tym się głównie skupialiśmy. Ale jeśli chodzi o biodro, to nie miało to z tym nic wspólnego. Z tego, co wiemy, to nagły uraz. Dał o sobie znać po wykonaniu serwisu jednego dnia i tyle. To brutalne i trudne do zaakceptowania - przyznała.

Jak dodała, ma nadzieję, że będzie gotowa na rozpoczynający się 28 czerwca wielkoszlemowy Wimbledon.