Zajmująca 44. miejsce na światowej liście Linette po raz trzeci zmierzyła się z 81. w tym zestawieniu Anisimovą. Ma na nią - jak na razie - patent w przypadku Wimbledonu. Wygrała z nią również w drugiej rundzie poprzedniej edycji tej imprezy dwa lata temu (ubiegłoroczną odwołano z powodu pandemii COVID-19). W tym sezonie na otwarcie w turnieju WTA w Charleston górą zaś była tenisistka z USA.

Reklama

Cieszę się, że po pierwszym secie udało mi się wrócić. Zaczęłam za wolno. Od drugiej partii posyłałam dłuższe piłki, zaczęłam grać agresywniej, czego brakowało wcześniej - oceniła poznanianka na konferencji prasowej.

Serwis atutem Linette

Linette potwierdziła, że tego dnia jej mocnym punktem nie było własne podanie. Przez cały mecz ten serwis nie był najlepszy, niestety. Cieszę się, że mimo wszystko udało mi się znaleźć sposób na to. W drugim secie byłam bardziej konsekwentna. Cały czas miałam duże problemy, bo na trawie nie jest łatwo kogoś przełamać, a Amanda bardzo dobrze returnuje i cały czas była ta presja - relacjonowała.

Trzecia runda, do której dotarła w 2019 roku, jest najlepszym wynikiem poznanianki na londyńskiej trawie.

O powtórzenie tego osiągnięcia teraz zagra z rozstawioną z "trójką" Ukrainką Jeliną Switoliną.

Wygrana Świątek

Późnym popołudniem na kort nr 2 wyszła rozstawiona z "siódemką" Iga Świątek. Tenisistka z Raszyna bez problemu rozprawiła się ze starszą o 17 lat Rosjanką Wierą Zwonariową 6:1, 6:3. Spotkanie trwało nieco ponad godzinę.

Środowe spotkanie od początku przebiegało pod dyktando Świątek. Zaczęła je od wygrania własnego serwisu i przełamania rywalki. Chwilę później prowadziła już 3:0. Zwonariowa przegrała swoje podanie jeszcze w szóstym gemie, a następnie Polka przypieczętowała wygranie pierwszego seta.

Druga partia zaczęła się podobnie. Lekki kryzys dopadł Świątek dopiero gdy prowadziła 5:1. Wówczas dwa kolejne gemy padły łupem Rosjanki, ale na więcej Polka jej nie pozwoliła i ostatecznie sprawę awansu rozstrzygnęła w nieco ponad godzinę.

Triumfatorka juniorskiej edycji tej imprezy sprzed trzech lat po raz pierwszy w karierze zmierzyła się ze Zwonariową.

Rosjanka obecnie zajmuje 96. miejsce w rankingu WTA, ale 11 lat temu była jego wiceliderką. W dorobku ma 12 wygranych turniejów WTA, choć ostatni z tych sukcesów odniosła 10 lat temu. W Wielkim Szlemie w singlu jej najlepszym wynikiem jest finał, do którego dotarła dwa razy w 2010 roku - w Wimbledonie i w US Open. Ma też na koncie również wiele sukcesów w grze podwójnej. W deblu zwyciężyła w US Open 2006, Australian Open 2012 i US Open 2020, a w Wimbledonie 2010 zatrzymała się na finale. W mikście zaś triumfowała w 2004 roku w Nowym Jorku, a dwa lata później w Londynie.

Teraz podopieczną trenera Piotra Sierzputowskiego czeka mecz z rozstawioną z numerem 26 Chorwatką Petrą Martic lub Rumunką Iriną-Camelią Begu.

Rozstawiony z numerem 14. Hubert Hurkacz we wtorek awansował do drugiej rundy i o awans do kolejnej powalczyć powinien w czwartek.

Reklama