Rozstawiona z numerem piątym Świątek debiutancki występ w kończącej sezon imprezie masters z udziałem ośmiu czołowych singlistek zaczęła od porażki w fazie grupowej z Marią Sakkari (4.) 2:6, 4:6 i... łez. Przed piłką meczową dla Greczynki stała przez chwilę tyłem do kortu, a gdy potem czekała na serwis rywalki, to po jej policzkach wciąż płynęły łzy. Triumfatorka ubiegłorocznej edycji wielkoszlemowego French Open schodziła z kortu z ręcznikiem zarzuconym na głowę i nie przyszła na pomeczową konferencję prasową.
- przyznała później 20-letnia zawodniczka.
Początek turnieju nie udał się również Sabalence, która w Meksyku występuje z numerem pierwszym. Wiceliderka światowego rankingu uległa Hiszpance Pauli Badosie 4:6, 0:6 i zanotowała przy tym 31 niewymuszonych błędów.
Świątek, która jest dziewiątą rakietą globu, jeszcze nigdy nie mierzyła się ze starszą o trzy lata Białorusinką.
- zaznaczyła podopieczna trenera Piotra Sierzputowskiego.
Kilka godzin wcześniej w sobotę, o godz. 21 czasu polskiego, zmierzą się zaś Badosa z Sakkari. Tego dnia mogą zapaść pierwsze rozstrzygnięcia w Grupie Chichen Itza. Jak podano na stronie WTA, Świątek zostanie wyeliminowana, jeśli sama przegra, a w drugim spotkaniu zwycięstwo odniesie Hiszpanka. Sabalenka zaś, która też debiutuje w singlowej obsadzie mastersa, ale dwa lata temu zaprezentowała się w deblu, pożegna się z marzeniami o półfinale przy własnej porażce i zwycięstwie Greczynki.
Świątek jest drugą - po Agnieszce Radwańskiej (triumfatorce z 2015 roku) - Polką uczestniczącą w kończącej sezon imprezie masters.
Druga grupa tegorocznej edycji ma za sobą już dwie kolejki spotkań. Z obu po dwie najlepsze tenisistki awansują do półfinałów. Finał zaplanowano na środę.