Dziennik Gazeta Prawana logo

Kaia Kanepi: Świątek ma świetny forhend i dobry serwis

26 stycznia 2022, 12:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kaia Kanepi
<p>Kaia Kanepi</p>/PAP/EPA
Estonka Kaia Kanepi, rywalka Igi Świątek w ćwierćfinale wielkoszlemowego Australian Open, przyznała, że w trzecim secie zaczęła odczuwać zmęczenie. "A od drugiego Polka zaczęła grać znacznie lepiej" - wskazała 36-letnia tenisistka po porażce 6:4, 6:7 (2-7), 3:6.

Kanepi, która jest 115. rakietą świata, w dwóch poprzednich rundach również rozegrała trzysetowe pojedynki. W środowym spotkaniu z rozstawioną z numerem siódmym Świątek po pierwszej partii objęła prowadzenie, a kluczowe okazało się wówczas przełamanie w siódmym gemie. Estonka wykorzystała wtedy pierwszego "break pointa", jakiego miała, sama broniąc wcześniej cztery.

- analizowała na konferencji prasowej weteranka.

Jeden z dziennikarzy dopytywał ją, co - według niej - zmieniło się od drugiego seta w grze 20-letniej Polki.- zaznaczyła.

Środowy pojedynek toczył się w trudnych warunkach. Panował upał i odczuwalna była duża wilgotność powietrza. - wspominała Kanepi.

Przy pytaniu o to, co - jej zdaniem - sprawia, że Świątek jest tak wymagającą rywalką, wymieniła kilka elementów. - wyliczała.

Estonka, która w 2012 roku była 15. rakietą świata, w każdej z czterech odsłon Wielkiego Szlema dotarła do ćwierćfinału. W każdej z trzech poza tą w Melbourne dokonała tego dwukrotnie. Poprzednio w "ósemce" była w US Open 2017. Nigdy jeszcze nie awansowała do półfinału.

- zaznaczyła.

Dzięki udanemu występowi w Melbourne Kanepi, która w 1/8 finału wyeliminowała wiceliderkę światowego rankingu Białorusinkę Arynę Sabalenkę, w poniedziałek wróci do Top65 rankingu WTA.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraQuiz z wiedzy ogólnej. Wykształcenie wpłynie na wynik. Mniej niż 20/30 oznacza braki w edukacji »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj