Kanepi, która jest 115. rakietą świata, w dwóch poprzednich rundach również rozegrała trzysetowe pojedynki. W środowym spotkaniu z rozstawioną z numerem siódmym Świątek po pierwszej partii objęła prowadzenie, a kluczowe okazało się wówczas przełamanie w siódmym gemie. Estonka wykorzystała wtedy pierwszego "break pointa", jakiego miała, sama broniąc wcześniej cztery.
- analizowała na konferencji prasowej weteranka.
Jeden z dziennikarzy dopytywał ją, co - według niej - zmieniło się od drugiego seta w grze 20-letniej Polki.- zaznaczyła.
Środowy pojedynek toczył się w trudnych warunkach. Panował upał i odczuwalna była duża wilgotność powietrza. - wspominała Kanepi.
Przy pytaniu o to, co - jej zdaniem - sprawia, że Świątek jest tak wymagającą rywalką, wymieniła kilka elementów. - wyliczała.
Estonka, która w 2012 roku była 15. rakietą świata, w każdej z czterech odsłon Wielkiego Szlema dotarła do ćwierćfinału. W każdej z trzech poza tą w Melbourne dokonała tego dwukrotnie. Poprzednio w "ósemce" była w US Open 2017. Nigdy jeszcze nie awansowała do półfinału.
- zaznaczyła.
Dzięki udanemu występowi w Melbourne Kanepi, która w 1/8 finału wyeliminowała wiceliderkę światowego rankingu Białorusinkę Arynę Sabalenkę, w poniedziałek wróci do Top65 rankingu WTA.