20-latka z Raszyna jako druga Polka powalczy o triumf w prestiżowym turnieju BNP Paribas Open rozgrywanym w sercu Kalifornii. W 2014 roku wygrać nie udało się również prowadzonej wtedy przez Tomasza Wiktorowskiego Agnieszce Radwańskiej, która w decydującym spotkaniu uległa Włoszce Flavii Pennetcie 2:6 1:6.
Bilans wyrównany
Taki wynik w niedzielę wydaje się nierealny, bo Świątek z każdym meczem, choć poprzeczka idzie w górę - gra coraz lepiej. W półfinale jej rywalką była doświadczona i utytułowana Rumunka Simona Halep, która łącznie na przestrzeni 64. tygodni w latach 2017-19 była numerem jeden na świecie. To było starcie "wagi ciężkiej", oba sety były niezwykle zacięte i wyrównane, ale w obu ostatecznie górą była Polka.
- podkreśliła.
Był to czwarty pojedynek obu tenisistek, a Polka wyrównała bilans na 2-2.
- tłumaczyła.
W pomeczowej wypowiedzi nawiązania do Radwańskiej nie mogło zabraknąć.
- zaznaczyła Świątek.
Stawka finału drugie miejsce w rankingu
W finale na jej drodze do wywalczenia 1000 punktów do rankingu WTA oraz 1,2 mln dolarów premii stanie Sakkari. Greczynka w Indian Wells rozstawiona jest z numerem szóstym, ale stawką meczu będzie pozycja wiceliderki światowego rankingu.
Dotychczas obie finalistki zmierzyły się ze sobą czterokrotnie. W 2021 trzykrotnie górą była Sakkari, ale 25 lutego w półfinale w Dausze Świątek wygrała 6:3 6:4.
- wskazała triumfatorka French Open z 2020.
Sakkari w półfinale uporała się z Hiszpanką Paulą Badosą 6:2, 4:6, 6:1 i sprawiła, że na pierwszy od 1991 roku drugi z rzędu triumf w Indian Wells trzeba będzie poczekać co najmniej do kolejnej edycji.
- przyznała w emocjonalnej przemowie.
Podobnie jak Świątek zauważyła, że w finale trudno będzie o niespodzianki wobec rywalki, bo obie świetnie się znają.
- dodała Sakkari.
Początek niedzielnego finału o godz. 20 czasu polskiego.