Przewagę, którą goście mają w ekstralidze dzięki mocnym juniorom, gospodarze próbowali niwelować mądrymi zastępstwami. Dobrze dysponowany był ponadto uczestnik żużlowej Grand Prix, kapitan "Aniołów" Paweł Przedpełski. Po dwóch seriach startów Motor prowadził 22:20.
Po trzech seriach było 28:32, a torunianie mieli duże kłopoty, aby w poszczególnych biegach osiągnąć coś więcej niż remis 3:3. Przedpełski w 10. wyścigu nie sprostał nawet juniorowi z Lublina Wiktorowi Lampartowi i na nic się zdały trzy "oczka" Jacka Holdera. Aby myśleć o pozytywnym rezultacie "Anioły" musiały w ostatnich pięciu biegach liczyć na przebudzenie dość nierównego Patryka Dudka bądź stabilnego, ale na poziomie głównie trzeciej lokaty w poszczególnych startach, Roberta Lamberta. W Motorze świetnie jeździł Jarosław Hampel, który po czterech startach miał 11 punktów.
Zwycięstwo Lamberta nastąpiło w biegu numer 11, który torunianie wygrali 4:2 i zmniejszyli przewagę do dwóch punktów. Do czterech goście powiększyli ją znowu w biegu numer 13. Para Michelsen-Drabik pokonała Dudka i Przedpełskiego 4:2. Goście prowadzili przed dwoma decydującymi pojedynkami 41:37.
Sensacja nie nastąpiła. Pierwszy bieg nominowany zakończył się remisem, a w drugim Michelsen z Hampelem objechali torunian Lamberta i Holdera 4:2 i to goście cieszyli się z kolejnej wygranej w ekstralidze. Motor po czterech kolejkach jest niepokonany. Torunianie przegrali trzy z czterech spotkań.
For Nature Solutions Apator Toruń - Motor Lublin 42:48
For Nature Solutions Apator Toruń: Jack Holder 13 (2,3,2,3,3,0), Robert Lambert 10 (1,1,2,1,3,2), Patryk Dudek 9 (2,1,2,1,2,1), Paweł Przedpełski 9 (2,3,2,0,0,2), Karol Żupiński 1 (1,0,0), Denis Zieliński 0 (0,0,0)
Motor Lublin: Mikkel Michelsen 14 (u,3,3,2,3,3), Jarosław Hampel 12 (3,3,2,3,0,1), Maksym Drabik 10 (0,3,1,2,1,3), Wiktor Lampart 6 (2,1,0,1,2,0), Mateusz Cierniak 5 (3,1,0,0,1), Fraser Bowes 1(-,1,-)
Najlepszy czas dnia: w 7. biegu uzyskał Mikkel Michelsen – 58,04 s.
Sędzia: Krzysztof Meyze (Wtelno)
Widzów: ok. 10 tysięcy
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
