Marcin Herra: „Panie prezesie, a czy zdążycie z budową dróg, stadionów i hoteli?”
Powiem tak: ja w ogóle nie myślę o tym, czy się wyrobimy. Wiem, że nam się uda. Moje działania skupiają się wokół czego innego – co zrobić, by zorganizować najlepszą imprezę w historii. Mamy i pieniądze, i dobry plan, więc wierzę w to, że zrealizujemy ten ambitny cel.
Jestem w stałym kontakcie z szefem komitetu organizacyjnego Euro 2008, często konwersuję z ludźmi, którzy wspaniale przygotowali mundiale w Azji i Niemczech. Trzymam rękę na pulsie, uczę się od najlepszych. Robię to, bo w Polsce nie było tak olbrzymiej imprezy, nie chcę więc wymyślać koła i wychodzić przed szereg. Mam w sobie pokorę.
Ależ ja się przed wami nie chowam, najlepszym dowodem jest to, że z panem rozmawiam (śmiech). A poważnie – nie zależy mi na rozgłosie i błysku fleszy. Jestem gościem, który woli zakasać rękawy i robić swoje gdzieś w cieniu. Chcę być efetywny, a nie efektowny. W Polsce mamy wystarczająco dużo osób, które skupiają się tylko na tym, by błyszczeć w gazetach. Na promocję Euro 2012 przyjdzie czas.
Jestem na nogach od 7 rano do 23, cały swój czas poświęcam organizacji Euro 2012.
Nie, ja szybko się wysypiam, młody jestem, mam w sobie bardzo dużo energii (śmiech). Poza tym lata pracy w biznesie nauczyły mnie odporności na zmęczenie. Obecna robota to dla mnie wyzwanie życia, zamierzam z niego wyjść zwycięsko, dlatego nie mam czasu na odpoczynek.
Czuję odpowiedzialność, ale nie boję się jej. Całe życie podejmowałem się trudnych misji, zawsze wychodziłem z nich zwycięsko. Teraz będzie podobnie.
Najlepiej by ocenili to moj współpracownicy. Ja mogę stwierdzić jedno – mam spore doświadczenie w zarządzaniu. Zacząłem kierować zespołami ludzi gdy miałem zaledwie 25 lat. Nigdy nie dałem plamy, jestem osobą konsekwentną.
Nie demonizujmy moich osiągnięć. Jestem zwykłym facetem. Takich ludzi jak ja są setki, nie chcę by robiono ze mnie w mediach bohatera w stylu „american dream”.
Proszę pana, tata w niczym mi nie pomagał. Przeszedłem wszystkie szczeble w przemyśle paliwowym. Byłem zwykłym sprzedawcą, który studiował równocześnie prawo, a potem się wybiłem. Ale gdy ktoś we mnie wątpi, nie obrażam się. Zarzuty o nepotyzm tylko mobilizują mnie do cięższej pracy. Poza tym jak pracowałem z sukcesami za granicą, moi koledzy w Indiach nie wiedzieli kim jest mój tata. Osiągnąłem wiele dzięki swojej konsekwencji, a nie powiązaniom familijnym.
Zatrudniliśmy koordynatorów krajowych odpowiedzialnych za najważniejsze obszary: infrastrukturę, budowę stadionów, hotele, lotniska, telekomunikację, własność intelektualną, bezpieczeństwo oraz marketing. Nawiązaliśmy dobre relacje z UEFA i stroną ukraińską.