Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy bracia Przybyłko pójdą w ślady Żewłakowów?

22 kwietnia 2008, 02:26
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Najlepsi polscy piłkarze-bliźniacy to Piotr i Paweł Brożkowie, a także Michał i Marcin Żewłakowowie. Niewykluczone, że za kilka lat w jednym szeregu z tymi zawodnikami będziemy wymieniać Kacpra i Jakuba Przybyłków. 15-letni gracze Arminii Bielefeld sukcesywnie podbijają niemieckie boiska - pisze DZIENNIK.

W sobotę Jerzy Engel spotkał się w Kolonii z 40 najzdolniejszymi polskimi juniorami, którzy żyją i trenują w Niemczech. Przekonywał ich, by w przyszłości grali dla naszej drużyny narodowej. Pośród młodzieżowców rzucali się w oczy wysocy (185 cm) bracia Przybyłko.

Okazuje się, że Kacper i Jakub wyróżniają się nie tylko wyglądem, ale i umiejętnościami. "To znakomici zawodnicy. Miałem ich na konsultacji kadry, zachwycili mnie techniką i koordynacją ruchową, a także umiejętnościami taktycznymi. Na pewno powołam tę dwójkę na majowe spotkania z Litwą" - opowiada trener reprezentacji U-15 Radosław Mroczkowski.

Jakub jest defensywnym pomocnikiem. Gra w stylu Francuza Patrika Vieiry. Twardo i stanowczo. Kacper występuje w ataku. Jest jednym z najlepszych strzelców niemieckiej pierwszej ligi juniorów. W tym sezonie zdobył już 16 bramek. Bardzo dobrze radzi sobie w grze w powietrzu, ma niezły drybling, ciężko mu odebrać piłkę. Stylem gry przypomina nieco Didiera Drogbę z Chelsea.

Obaj piłkarze mogą pochwalić się już jednym poważnym sukcesem. Zajęli drugie miejsce w międzynarodowym, silnie obsadzonym turnieju Nike Cup w Berlinie. Organizatorzy zaliczyli braci Przybyłko do z najlepszych piłkarzy imprezy.

"Piłka to całe nasze życie. Trenujemy, kiedy tylko możemy: przed lekcjami i po, na przerwach, a także w domu. Mamy całą piwnicę zawaloną starymi futbolówkami. Tata nie nadąża z kupowaniem nowych piłek" - opowiada ze śmiechem Kacper.

Napastnik Arminii w życiu prywatnym prezentuje równie ofensywną postawę co na boisku. Pytany, co sądzi o decyzji Lukasa Podolskiego, który wybrał grę dla Niemiec, odpowiada bez wahania: Irytuje mnie jego zachowanie. Połasił się na kasę i sławę, myślał kieszenią, a nie sercem, dlatego zdecydował się na Niemcy. Ja chcę grać tylko dla Polski. Nigdy nie przyjąłbym oferty od innej reprezentacji.

"Cieszą mnie słowa synów. Wychowaliśmy ich na patriotów, których uczymy polskiej kultury i historii. Inni mieszkający w Niemczech rodzice zdolnych piłkarzy zachowują się podobnie. Myślę, że mało który dzieciak pójdzie w przyszłości w ślady Podolskiego czy Miroslava Klosego" - opowiada Mariusz Przybyłko.

"A propos kadry, wiąże się z nią zabawna historia. Gdy byliśmy na pierwszym zgrupowaniu drużyny do lat 15, nikt nie mógł nas rozróżnić. Wszystko zmieniło się, gdy podbiłem oko, wtedy koledzy już wiedzieli, kto jest kto" - śmieje się Jakub.

Pytani o swoje największe marzenia, bracia mówią zgodnie: Chcemy kiedyś zadebiutować w dorosłej reprezentacji, a wcześniej poznać Artura Wichniarka, iść z nim choćby na obiad. Ten człowiek jest w Bielefeldzie bogiem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj