Dziennik Gazeta Prawana logo

"Mam w rękach dobry bolid"

24 kwietnia 2008, 23:40
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Robert Kubica myśli o kolejnym podium
Robert Kubica myśli o kolejnym podium/Inne
"Szczerze? Rok temu nigdy nie byłem zadowolony z pracy, którą wykonywano z moim bolidem. Teraz to się zmieniło i widać efekty" - mówi DZIENNIKOWI przed Grand Prix Hiszpanii Formuły 1 Robert Kubica.

Robert Kubica: Nie sądzę.

Powiem tak: są lepsi i gorsi kierowcy, są też lepsi i gorsi inżynierowie. Antonio jest tym lepszym. Dobrze wykonuje swoją pracę. To ważne, bo tylko z nim mam kontakt podczas wyścigu. Wiadomo, że jak są wyniki, automatycznie poprawia się atmosfera. Ale efekty pracy kogoś znającego się na rzeczy widać właśnie wtedy, kiedy nie idzie. Wtedy trzeba wyciągać wnioski i ruszyć w dobrym kierunku. Rok temu tego mi brakowało.

Według mnie większa nie jest presja, tylko zainteresowanie naszym zespołem. To zrozumiałe, skoro jesteśmy liderem konstruktorów. Dla mnie sezon zaczął się ok, chociaż z Australii nie udało mi się wywieźć punktów, a miałem tam szanse na podium i byłbym teraz liderem mistrzostw świata kierowców. Ale dla zespołu te trzy Grand Prix były bardzo udane. Byliśmy najrówniejsi, to był klucz do sukcesu. Ferrari miało problemy w Australii, w Malezji został ukarany McLaren. Z kolei w Bahrajnie udało nam się być szybszymi od McLarena.

Na razie nie można powiedzieć, jaki jest układ sił. To cały czas się zmienia. Tak, jak na początku każdego sezonu. Rok temu Ferrari zaczęło bardzo dobrze, a już w Malezji wygrał McLaren. W tym roku było zupełnie odwrotnie. Ale to się ustabilizuje po kilku wyścigach, już po Turcji nie będzie rewelacji.

Czy ja wiem? Zawsze walczę o zwycięstwa, każdy wyścig traktuję tak samo. Wiadomo, że wszystko zależy od tego, co mam w rękach. A teraz mam w rękach bolid lepszy, niż rok temu. Wtedy był dobry aerodynamicznie, teraz dodatkowo dużo zmieniliśmy w mechanice.

Niestety, to prawda. A tamten bolid miał ogromny potencjał, co pokazał Nick Heidfeld. Niestety, mnie zawsze czegoś brakowało. Tak naprawdę rok temu nigdy nie byłem zadowolony z typu pracy, którą wykonywano z moim bolidem.

Dużo czasu zostało do nowego sezonu, na dodatek F1 za rok bardzo się zmieni. Ale każdy zespół ma inżynierów, którzy pracują już nad konceptem tego bolidu. Nowy samochód będzie bardziej okrojony aerodynamicznie, będzie mniej możliwości w tej dziedzinie.

Na prostej nic się nie zmienia, za to w zakrętach bardzo dużo. Slicki generują znacznie większą przyczepność, bo nie mają rowków i większa powierzchnia opony styka się z podłożem. Przez uproszczoną aerodynamikę stracimy za rok 3 sekundy na okrążeniu, dzięki oponom zyskamy 2,5 -- 3 sekund, czyli wszystko się wyrówna.

Mario miał ciężkie zadanie, zwłaszcza na początku. Połączył przecież dwa zespoły, czyli tak naprawdę dwie kultury. Nasze wyniki i styl pracy pokazują, że wybrał właściwą drogę. Rozmawiamy też poza pracą, ale głównie jednak o F1, bo większość czasu widzimy się na torach. Może wystarczy, nie lubię mówić o innych, to nie w moim stylu.

Chyba to, co każdy kierowca. Wyciszam się, koncentruję. Muzyki nie słucham. Zależy od Grand Prix, ale czasami nawet śpię.

I to spokojnie śpię. A pół godziny przed startem jestem już w bolidzie.

Podobno grywamy. Nie lubię o tym mówić.

Myślę, że Fernando jest lepszy na torze niż w kartach.

Nie, nic nie mam. Po prostu wchodzę do bolidu i daję z siebie wszystko.

Sytuacja ułożyła się tak, że podczas testów jeździłem samochodem przygotowywanym już na przyszły sezon, kiedy w F1 będzie dużo zmian. A dzień później spadł deszcz. Więc tak naprawdę podczas testów nie przygotowywałem się do tego wyścigu. Dziwne, ale tak mieliśmy ułożony program. Wszystko będę musiał nadrobić podczas piątkowych treningów i ostatniego w sobotę, przed kwalifikacjami.

Jesteśmy liderami mistrzostw świata, więc każdy w zespole spodziewa się kolejnego mocnego wyścigu. Każdy team ma zmiany mechaniczne i nowe pakiety aerodynamiczne, my np. nowe tylne skrzydło. Wszyscy znają ten tor, więc różnice między zespołami będą niewielkie. Jesteśmy coraz mocniejsi, więc każdy jest bardziej zrelaksowany i pewny siebie, nie tylko ja.

Nie byłem ostatnio w Polsce, nie śledzę na bieżąco polskich gazet i nie oglądam telewizji, więc nie wiem.

Nie, tak było od lat. Kubika brzmi nawet mocniej, szybciej.

Kibolem to nie, po prostu interesuję się piłką. Była już taka sytuacja, kiedy nasi piłkarze ręczni grali z Niemcami. Tamtego meczu nie oglądaliśmy, bo byliśmy zajęci na torze. Tego pewnie też nie obejrzymy, bo będzie wtedy wyścig w Montrealu. Ale zgrzytów nie ma nigdy. Każdy kibicuje swoim.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj