Dziennik Gazeta Prawana logo

Smuda: Chciałbym zostać selekcjonerem

30 czerwca 2008, 23:38
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Ciągle dzwonią do mnie ludzie z PZPN-u. Pytają, czy chciałbym poprowadzić polską reprezentację - twierdzi Franciszek Smuda. Trener Lecha Poznań ma już nawet wizję prowadzenia drużyny narodowej. Zdradził ją DZIENNIKOWI.



Franciszek Smuda: Ja? Broń Boże! Powiem w ten sposób – wszyscy wiemy, jak wypadł na Euro. Odpadliśmy zanim ten turniej na dobre się rozkręcił. Żeby jednak wszystko było jasne – wcale źle mu nie życzę. Decyzja należy jednak do związku. Zostawią go, uszanuję to i będę mu życzyć powodzenia. Ale docierają do mnie różne sygnały...



Na okrągło dzwonią do mnie różne osoby. Także z PZPN, ale nie będę wymieniał ich nazwisk. Pytają, czy chciałbym poprowadzić polską reprezentację. Odpowiadam to samo, co teraz – jeśli dostanę taką propozycję, to na sto procent ją przyjmę. Jestem już na tyle doświadczony, że mogę pełnić tę zaszczytną funkcję.



Dokładnie tak. Teraz już bym się zdecydował. Nie to, co kiedyś. Co tu dużo mówić, kiedyś broniłem się przed wyborem. Troszkę się wystraszyłem, choć byłem mocnym kandydatem. Innym razem wybrano kogoś innego.



Tak do końca nie można powiedzieć. Bo jakby ktoś przeczytał takie słowa, to by pomyślał, że urwałem się z księżyca albo jestem głupi. I to byłoby łagodne. Ale we wszystkich zespołach, które prowadziłem, wyznawalem zasadę – pressing i gra do przodu, kiedy tylko to możliwe. Ja brzydzę się futbolem defensywnym. To Beenhakker powiedział w podsumowaniu tej rundy, że najładniejszy futbol pokazał Lech. Czyli może mnie namaścił na swojego następcę (śmiech)?



Coś w tym rodzaju. W piłce nie ma rzeczy niemożliwych. Skoro Rosjanie mogą grać ładnie, to dlaczego nie my?



Nie bądźmy takimi pesymistami. Nie mamy pokolenia tak zdolnego, jak w latach siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych. Powiem jednak, czym się różni się praca w kadrze od tej klubowej. W zespole narodowym wystarczy wybrać ludzi, dobrać do nich odpowiednią taktykę i wio do przodu. A ja wiem, że do mojej taktyki znalezienie wykonawców to pestka. W klubie odbywa się żmudny proces budowania, odrzucania co pół roku słabych ogniw i wstawiania w ich miejsce kolejnych.



Oczywiście, że tak. A na potwierdzenie moich słów powiem, że wygrałem nawet zakłada z Józkiem Młynarczykiem. Dzięki temu jestem stówkę do przodu. Mówi się, że następcą Beenhakkera powinien być ktoś młody. A kto wygrał Euro? Najstarszy w gronie, Luis Aragones. Na pewno wiek nie jest w moim przypadku przeszkodą, bo jestem młodszy od niego o 10 lat. A ci wszyscy młodzi selekcjonerzy ponieśli na Euro klęskę. Mieli tak doskonale przygotowane reprezentacje, a stare wygi przegoniły ich jak dzieci.



Oglądając mecze w ogóle nie kibicuję. Wyłączam wtedy serce. Tylko patrzę i się uczę. Naprawdę, w tym wieku można jeszcze się uczyć. Hiszpania wygrała dzięki trenerowi, ale także dzięki taktyce. Po raz kolejny przekonałem się, że futbol jest coraz szybszy. Jeżeli chcesz robić kółeczka, to musisz pogodzić się ze stratą piłki. To muszą zrozumieć Polacy. Dwa kontrakty i oddanie. Taka jest teraz piłka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj