To stereotyp. Nie jest tak, że każdy, kto uprawia pięściarstwo, jest idiotą. Owszem, spotykam pośród bokserów ludzi ograniczonych, ale nie ma ich więcej niż w innych zawodach, na przykład
wśród dziennikarzy. Generalnie jesteśmy wygadanymi, zabawnymi chłopakami, którzy mają coś do powiedzenia. A co do studiów - już w liceum wiedziałem, że je skończę. Dla mnie było to coś
oczywistego.
Ma pan rację, tylko kto mi zagwarantuje, że za miesiąc nie skończę kariery po ciężkim nokaucie? Nikt. I co wtedy zrobię? Nie chcę w takiej sytuacji zamiatać ulic, wolę podjąć poważną,
dobrze płatną robotę.
Nie boję się, ja w ogóle nie myślę o przegranej. Ale wolę być na nią przygotowany.
Łatwo nie było. Miałem chwile zwątpienia, gdy chciałem przerwać naukę. Szczególnie źle czułem się na poniedziałkowych treningach. Byłem wyczerpany po sobocie, niedzieli i poniedziałku
rano, kiedy to siedziałem na zajęciach. Ale zawziąłem się i dałem radę. Muszę być twardy, w końcu jestem bokserem.
Mam tytuł magistra resocjalizacji. Na swoim kierunku najbardziej intrygowały mnie elementy psychologii i psychopatologii.
Mam nadzieję, że zarobię tyle pieniędzy, że nie będę musiał. Ale jeśli się nie uda, to jasne, spróbuję. Mój kumpel z roku zawsze śmiał się, że kiedyś otworzy prywatne więzienie i
zrobi mnie naczelnikiem. Ponoć mam mocną osobowość i sprawdziłbym się w tej roli. Mogę też zostać wychowawcą. Dużo gadam, mógłbym naprostować kilka zagubionych duszyczek. A propos
studiów - bardzo zdziwiło mnie, że większość osób na roku to kobiety. W mojej grupie było tylko czterech facetów.
Nie ma szans, zacząłem właśnie oglądać popularny w Polsce serial "Prison Break", w którym grupa ludzi daje nogę z więzienia. Zobaczę, jakie pomysły zastosowali, to potem
nikt mnie nie przechytrzy.
Raczej nie. "Prison Break" to wyjątek, bo straszliwie wciąga, fani filmu zapewne wiedzą, o czym mówię. Generalnie wolę bawić się z moim pięcioletnim synkiem. Dużo razem
czytamy. Ostatnio o grzybach jadalnych i trujących w Europie. Dowiedziałem się na przykład, że są tak zdradliwe grzyby, które wykańczają człowieka dopiero po siedemnastu dniach od
zjedzenia. Fascynujące, ja kocham się rozwijać. Chłonę wiedzę jak gąbka. Gdy coś mnie zainteresuje, to czytam i czytam, aż łzawią mi oczy.
Pasje to może nie, ale lubię sobie wsiąść do auta, ruszyć bardzo szybko i delektować się drogą słuchając jednocześnie na cały regulator Etiudy Rewolucynej Fryderyka Chopina. Wspaniale
się wtedy czuję.
No bez przesady, słucham nie tylko muzyki poważnej, ale i hip-hopu. Pięściarz musi być trochę agresywny, kojarzyć się z ulicą, a nie tylko z klasyką, prawda?
Tak, miałem już 19 lat. Wcześniej trenowałem przez lata kickboxing. Byłem naprawdę dobry, trzy razy zdobywałem mistrzostwo Polski w full-kontakcie.
Mam pewien potencjał, choć brakuje mi doświadczenia. Każdy zawodowiec odbywa w karierze około 230 walk amatorskich, ja mam ich o wiele mniej. Dlatego każda walka jest dla mnie jak fascynująca
lekcja dla ucznia. Wyciągam wnioski, analizuję, staje się po niej lepszy. Nie czuję się jeszcze na tyle mocny, by walczyć o tytuł seniorski. Ale wierzę, że przyjdzie taki czas, że będę
dorosłym mistrzem świata.