Dziennik Gazeta Prawana logo

Poczuj się jak mistrz gimnastyki

12 grudnia 2008, 17:22
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Gimnastyka sportowa to coś bardziej ekstremalnego niż zajęcia wychowania fizycznego, które pamiętamy ze szkoły. Prawdziwi mistrzowie balansują na granicy ryzyka, a od samego patrzenia na ich wyczyny kręci się w głowie. Jeśli chcesz poczuć się przez chwilę jak nasz mistrz olimpijski Leszek Blanik, to zobacz niesamowity film dziennika.pl.

Kiedy zadzwoniłam do Leszka Blanika, wcale nie byłam pewna czy będzie chciał nam pomóc w realizacji tego szalonego pomysłu. Co prawda był zdziwiony, ale od razu się zgodził. Zaproponował, żeby oprócz niego nakręcić wyczyny innych kadrowiczów. Sam uzgodnił wszystko z pozostałymi gimnastykami i trenerem, więc do Gdańska przyjechaliśmy w zasadzie na gotowe.

"Zobaczycie, jak wygląda nasza klatka - powiedział na wstępie Blanik. Zdziwiłam się. Klatka? Tak, bo sala, w której trenuje kadra Polski, do największych nie należy. Na przykład drążek do ćwiczeń z jednej strony mocowania ma pod właściwym kątem, a z drugiej - prawie równolegle. "Może tego nie widać, ale jak ćwiczymy, to się trzęsie. A to trochę przeszkadza - mówi nasz mistrz olimpijski z Pekinu.

Kiedy weszliśmy na salę i zaczęliśmy rozkładać sprzęt, wszyscy patrzyli na nas podejrzliwie. Z kamerą przyczepioną do głowy, nogi czy klatki piersiowej jeszcze przecież nie trenowali.

Na pierwszy ogień poszedł Adam Kierzkowski, zawodnik ze stolicy. Z kamerą "zainstalowaną na głowie wszedł na poręcze. Kilka ćwiczeń i już wiedzieliśmy, że nasz pomysł był naprawdę dobry.

Zawodnicy też szybko zaczęli się przekonywać, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Chętnie podchodzi do monitora, gdzie można było "na żywo zobaczyć widok z kamery.

Kolejnym chętnym był Paweł Jędrzejewski. Jego ćwiczenia na poręczy sprawiły, że w głowie mi się zakręciło od samego patrzenia.

>>>Zobacz film

Następny w kolejce do ćwiczeń z kamerą był Roman Kulesza. Kiedy pokazywał nam, jak trenuje się na kółkach, my wpatrywaliśmy się w ekran monitora. "Zaczynam się bać, jak na to patrzę - powiedział jeden z zawodników, wywołując uśmiech na naszych twarzach.

Leszek Blanik bardzo nam pomagał. Sugerował chłopakom, jakie ćwiczenia mają zrobić, a nam podpowiadał, gdzie można umieścić kamerę, żeby ujęcia wyszły jak najlepiej.

Takim sposobem kamerę zamocowaliśmy na drążku gimnastycznym. A widok z tych ujęć powoduje prawdziwy zawrót głowy...

Wreszcie przyszła pora na mistrza. "Ostatnio rzadko bywam na sali - powiedział Blanik, ale i tak pokazał nam swój "słynny rozbieg, który zaczyna poza salą. Oczywiście nie obyło się też bez smarowania stołu miodem.

Jednak największe chyba wrażenie zrobił na mnie widok naszego najlepszego gimnastyka na... poręczy. Bo skoki przez konia widziałam. Co prawda w telewizji, ale widziałam.

Po trzech godzinach "męczenia zawodników przyszedł czas na spokojną rozmowę. Leszek Blanik przyznał, że teraz odpoczywa od sportu i rzadko pojawia się na sali gimnastycznej. "Nabieram chęci do powrotu, a w przyszłym roku zdecyduję, co dalej".

"Na pewno chcę zostać przy sporcie. Może nie tylko jak trener, ale też chcę organizować zawody, nie tylko gimnastyczne" - mówi.

Mistrz zdradził, że najtrudniejszą z konkurencji gimnastycznych są ćwiczenia na koniu z łękami, a najbardziej niebezpieczna jest konkurencja skoku i ćwiczenia na drążku, gdzie o poprawności wykonania i bezpieczeństwie zawodnika decydują ułamki sekund.

Kiedy już zbieraliśmy się do wyjścia, Leszek Blanik zniknął na chwilę w szatni i wyszedł z małym pudełeczkiem. "Widzieliście już medal?" - spytał. Takim sposobem w mojej dłoni znalazł się złoty krążek z Pekinu. I ten moment naszej wizyty w Gdańsku zapamiętam chyba najlepiej...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj