W obozie Cracovii, po ostatnim zwycięstwie 2:0 nad Radomiakiem, panują dobre nastroje. Wszyscy zawodnicy, poza przechodzącym rehabilitację Kamilem Pestką, są gotowi do gry. Zieliński liczy, że jego drużyna potwierdzi zwyżkę formy, zaprezentowaną w Radomiu i wywalczy trzy punkty. Zdaje sobie jednak sprawę, że potencjał Lechii jest większy niż zajmowana lokata.

Reklama

Lechia to zespół, którego potencjał upoważnia, aby być w innych rejonach tabeli, ale sytuacja się skomplikowała. My nie podchodzi do tego meczu, że jesteśmy faworytem, ale będziemy zdeterminowani, aby po wygranej w Radomiu dołożyć zwycięstwo u siebie – zapewnił.

W poprzedniej kolejce Lechia przegrała 1:2 z Pogonią. Zdaniem Zielińskiego był to specyficzny mecz, bo w Szczecinie akurat otwierano nowy stadion i rywal był wyjątkowo zmotywowany i "nakręcony".

Lechia zagrała tam dobry mecz, przegrała po walce. Skupiliśmy się na tym spotkaniu dokonując analizy gry rywala – wskazał trener "Pasów".

Reklama

Tłumaczył także, dlaczego jego drużyna najlepsze wyniki osiąga, gdy nastawia się na grę z kontrataku.

To nie jest tak, że nie chcemy grać efektownej piłki, w kilku meczach ją pokazaliśmy. W DNA tego zespołu nie jest jednak mozolne utrzymywanie się przy piłce i budowanie ataku pozycyjnego. Mamy zawodników pod szybką grę. Nie ma co się dziwić, że robimy to, do czego mamy wykonawców – analizował.

Reklama

W Radomiu Zieliński przesunął środkowego napastnika Patryka Makucha na lewą stronę, a w środku zagrał – dobrze i skutecznie – Fin Benjamin Kallman.

To było ustawienie na ten konkretny mecz i wynikało z problemów zawodników, którzy wrócili z pobytu na reprezentacjach. Michał Rakoczy był chory i nie mógł zagrać. Spotkanie z Lechią to zupełnie inna historia. Mieliśmy tydzień, aby spokojnie popracować i przyjrzeć się zawodnikom – podkreślił Zieliński.

Sobotni mecz rozpocznie się w Krakowie o godz. 20.

Autor: Grzegorz Wojtowicz