Początek sezonu Monakijczyk miał udany, wygrał w Bahrajnie i Australii i prowadził w klasyfikacji generalnej. Później jednak zaczęły się problemy z silnikiem, do tego doszły dwie awarie w Hiszpanii i Azerbejdżanie i teraz zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji mistrzostw świata F1. Ustępuje prowadzącemu Holendrowi Maxowi Verstappenowi z Red Bulla o 38 punktów. W klasyfikacji konstruktorów Ferrari jest także na drugiej pozycji o 56 pkt za liderującym Red Bull Racing.
Problemy ma także drugi kierowca Ferrari Hiszpan Carlos Sainz Jr., który w tym roku już cztery razy nie dojechał do mety.
Nastroje w ekipie Ferrari trochę poprawiło zwycięstwo Leclerca w ostatnim Grand Prix Austrii na Red Bull Ringu, ale kierowca ostrzega przed hurra optymizmem, jaki pojawił się w zespole. Tym bardziej, że do mety nie dojechał Sainz.
- powiedział Leclerc.
Monakijczyk przyznał jednak, że zespół już zrobił sporo, poprawił m.in. osiągi. - podkreślił.
Zapytany o swoje nadzieje związane z kolejną rundą mistrzostw świata - Grand Prix Francji, która odbędzie się 24 lipca, Leclerc stwierdził krótko: - zakończył.