W wieku co najmniej 33 lat takiej serii nie miał przed Currym żaden inny koszykarz. Dziesięć takich spotkań z rzędu w późniejszym okresie kariery miał Kobe Bryant.

Reklama

"To była wspaniała seria. Nikt wcześniej nie zrobił czegoś takiego i było jasne, że kiedyś się to skończy. Teraz trzeba zacząć kolejną serię" - powiedział Curry.

W starciu z Wizards zawiodła przede wszystkim jego najgroźniejsza broń, czyli rzuty z dystansu. Trafił tylko dwukrotnie w 14 próbach. Od początku grało mu się ciężko i po pierwszej połowie miał na koncie zaledwie cztery punkty.

Curry po raz pierwszy od 17 marca zakończył spotkanie z dorobkiem mniejszym niż 32 punkty. Ostatecznie trafił siedem z 25 rzutów z gry, co dało 18 pkt. Na koncie miał też osiem asyst i siedem zbiórek.

Mimo słabszego dnia swojego lidera, Warriors blisko byli odniesienia zwycięstwa. Spotkanie zaczęli słabo i na początku drugiej kwarty przegrywali różnicą 19 punktów, ale odrobili stratę, a w połowie ostatniej części gry sami prowadzili jedenastoma punktami.

Końcówka należała jednak do Wizards. "Czarodziejów" do wygranej poprowadzili Bradley Beal i Russell Westbrook. Beal zdobył 29 punktów, w tym kluczowe, które pozwoliły w ostatnich minutach wrócić do gry. Westbrook natomiast zanotował 27. w sezonie i 173. w karierze triple-double. Złożyło się na nie 14 punktów, 20 zbiórek i 10 asyst.

Westbrook spisał się także świetnie w obronie. Głównie właśnie na nim spoczywało zadanie utrudniania gry Curry'emu.

"To, że tak fantastyczny zawodnik jak Stephen miał gorszy dzień, jest w dużej mierze efektem postawy Russella. Wykonał świetną robotę kryjąc go i cały czas wywierając na nim presję" - komplementował podopiecznego trener Scott Brooks.

Warriors mają na koncie 29 zwycięstw i 30 porażek. W tabeli Konferencji Zachodniej zajmują dziewiąte miejsce. Prowadzi Utah Jazz (44-15), która gładko pokonała na wyjeździe Houston Rockets 112:89.

Wizards (25-33) są na 10. pozycji w Konferencji Wschodniej. W środę porażek doznały jej dwie czołowe ekipy - Philadelphia 76ers (39-19) i Brooklyn Nets (39-20). "Szóstki" uległy we własnej hali Phoenix Suns 113:116, natomiast nowojorczycy przegrali na wyjeździe z Toronto Raptors 103:114.