Wymaganą wysokością było 4,55 m. Śmietanka rywalizację zaczęła od 4,00 i zaliczyła w trzecim podejściu. 4,20 pokonała w drugiej próbie, a 4,35 okazało się dla niej już za wysoko.

Reklama

Kiepsko ułożył mi się poranek. Długi dojazd z hotelu, chłodno, musiałam więcej czasu poświęcić na rozgrzewkę i tam właśnie straciłam sporo sił. A tych zabrakło mi na wysokości 4,35, do tego jeszcze boczny wiatr. Przyjechałam do Amsterdamu z nadzieją przynajmniej wyrównania rekordu życiowego – 4,40. Nie udało się, ale wzbogaciłam doświadczenie, chociaż nie lubię skakać o tak wczesnej porze – powiedziała zawodniczka AZS AWF Warszawa, która we wrześniu skończy 22 lata.

Jak przyznała podopieczna Bontruka i Andrzeja Krzesińskiego (ceniony szkoleniowiec, mąż zmarłej w grudniu 2015 roku Złotej Eli – jednej z najwybitniejszych polskich lekkoatletek), wybór tej konkurencji był raczej jej fanaberią. Trochę na przekór temu, że ma lęk wysokości.

W latach szkolnych próbowałam różnych sportów, m.in. skakałam w dal, rzucałam oszczepem, grałam w piłkę ręczną, a w gimnazjum zachciało mi się adrenaliny i… skaczę o tyczce, zamykając oczy nad poprzeczką. Jestem zmotywowana do pracy nad sobą, bo czuję, że mam duże rezerwy. W 2015 roku poprawiłam rekord życiowy o 40 cm, a w tym sezonie o 20 cm. Przede mną dwa starty i chciałabym dołożyć jeszcze do wyniku przynajmniej 5 cm – zaznaczyła.

Dodała, że przez 10 lat wychowywała się w wiosce Boria koło Ostrowca Świętokrzyskiego i tam chce u babci spędzić część wakacji. Marzy się jej poznanie Gruzji.

Z opowiadań znajomych, którzy byli w tym kraju, jestem pod jego wrażeniem. Ale… Muszę także godzić sport z nauką. Studiuję na trzecim roku prawa na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. W przyszłości chciałabym pracować jako prokurator – wspomniała.

Finał skoku o tyczce kobiet zaplanowany jest na sobotę na godz. 19.20.