40 lat temu 13 czerwca wypadł w piątek, ale Rabsztyn nigdy nie była przesądna.
- wspominała.
Przed startem zawsze miała swój rytuał - poobiedni relaks, najczęściej w postaci drzemki, mała kawa i... delikatny makijaż, który był niezauważalny dla innych.
- relacjonowała wydarzenia sprzed 40 lat.
Już na rozgrzewce 28-letnia wtedy płotkarka czuła się świetnie.
- dodała Rabsztyn.
Bieg, w którym startowały wszystkie najlepsze polskie płotkarki, był niesamowity.
- powiedziała.
Podczas dekoracji czuła radość i zmęczenie.
- podkreśliła.
Jak przyznała, starty przed własną publicznością zawsze ją podwójnie motywowały.
- wskazała.
To nie był jej jedyny rekord globu. 10 czerwca 1978 roku jako pierwsza zawodniczka na świecie zeszła poniżej 12,5 s (12,48). Rok później, 18 czerwca 1979, ponownie uzyskała ten sam czas, który po roku w Warszawie poprawiła o 0,12.
Co otrzymała w nagrodę? - przypomniała.
Jej rezultat sprzed 40 lat - 12,36 - do dziś pozostaje rekordem kraju...
- tłumaczyła.
Ówczesny rekord Rabsztyn przetrwał sześć lat, kiedy to najpierw wyrównała go, a później poprawiła o 0,01 s Bułgarka Jordanka Donkowa. Dziś daje jej 12. miejsce na liście wszech czasów.
- zamyśliła się na moment.
Dwukrotna halowa mistrzyni Starego Kontynentu karierę zakończyła dwa lata później, w wieku zaledwie 30 lat.