Kaczmarek to mistrzyni i wicemistrzyni olimpijska w sztafetach 4x400 m. W tym sezonie zrobiła olbrzymi postęp, stała się liderką "Aniołków Matusińskiego" i rekord życiowy wyśrubowała do 50,70. Ma za sobą zdecydowanie najlepszy rok w karierze, a ma dopiero 23 lata. Najszybciej jedno okrążenie pokonała Amerykanka Quanera Hayes - 49,88. A u mężczyzn triumfował jej rodak Michael Cherry - 44,41.
W rzucie oszczepem wygrali Niemcy mistrzyni Europy Christin Hussong - 65,26 i Johannes Vetter - 89,11. Andrejczyk do Szwajcarii poleciała z bolącym barkiem. Bardzo chciała jednak wystąpić w finale, ale jak się okazało, było to już ponad jej siły. Wicemistrzyni olimpijska spaliła dwa podejścia, a w trzecim zmierzono jej jedynie 52,30. Z kolejnych zrezygnowała.
Drugi w historii wynik w skoku o tyczce uzyskała Rosjanka Anżelika Sidorowa. W trzeciej próbie pokonała 5,01 i zrezygnowała z ataku na rekord świata, który od 2009 roku należy do jej rodaczki Jeleny Isinbajewej i wynosi 5,06. Sidorowa, wicemistrzyni olimpijska z Tokio, jest dopiero trzecią kobietą, której udało się skoczyć co najmniej pięć metrów. Oprócz dwóch wymienionych Rosjanek, dokonała tego w 2016 roku też Amerykanka Sandi Morris.
- skomentowała Sidorowa.
Show Duplantisa
Klasą samą w sobie już od kilku lat jest Armand Duplantis. Szwed przyzwyczaił już publiczność do regularnych skoków powyżej sześciu metrów. Tak było też na stadionie Letzigrund. Mistrz olimpijski, świata i Europy w pierwszym podejściu zaliczył 6,06 i trzykrotnie bez skutku atakował rekord świata 6,19.
Kibiców na całym świecie elektryzuje rywalizacja na królewskim dystansie 100 m. Tak było i tym razem. Najlepsza w całym sezonie potrójna mistrzyni olimpijska z Tokio Elaine Thompson-Herah wygrała i w Zurychu czasem 10,65. Wśród panów cieszył się Amerykanin Fred Kerley - 9,87.
- przyznała Thompson-Herah.
Na dwa razy dłuższym dystasnie rekord świata juniorek poprawiła kontrowersyjna Namibijka Christine Mboma - 21,78. Lekkoatletka ta ma zbyt wysoki poziom naturalnego testosteronu i nie może rywalizować na dystansach od 400 m do mili. A u panów ze zwycięstwa cieszył się Amerykanin Kenneth Bednarek - 19,70.
Po raz kolejny fanów na stadionie porwał Włoch Gianmarco Tamberi. Mistrz olimpijski w skoku wzwyż jako jedyny nie zrzucił poprzeczki zawieszonej na 2,34.
Nie było niespodzianki w konkursach rzutu dyskiem. Triumfowali mistrzowie olimpijscy Szwed Daniel Stahl - 66,49 i Amerykanka Valarie Allman - 69,20.
Niepokonany Warholm
W niesamowitej formie jest nadal brązowa medalistka olimpijska z Tokio w biegu na 400 m ppł Femke Bol. Holenderka rezultatem 52,80 poprawiła rekord mityngu. Niepokonany pozostał rekordzista globu Norweg Karsten Warholm - 47,35.
Niezwykła była rywalizacja na dystansie 1500 m. Zarówno wśród pań, jak i panów o wygranej decydowały ostatnie metry. Na nich lepsi okazali się Kenijczycy Faith Kipyegon - 3.58,33 i Timothy Cheruiyot - 3.31,37.
Dobre czasy padły za to w płotkarskich sprintach. Najszybsi byli Nigeryjka Tobi Amusan - 12,42, a na 110 m ppł Amerykanin Devon Allen, który na mecie miał taki sam wynik co drugi Jamajczyk Ronald Levy - 13,06. Rywalki w trójskoku zdeklasowała Wenezuelka Yulimar Rojas, która rezultatem 15,48 m poprawiła rekord mityngu. U panów triumfował mistrz olimpiski Portugalczyk Pedro Pablo Pichardo - 17,70.
W biegach na 3000 m z przeszkodami najszybciej do mety dotarli Kenijczycy Norah Jeruto - 9.07,33 i Benjamin Kigen - 8.17,45. Z kolei na dystansie 800 m najlepsi okazali się 19-letnia wicemistrzyni olimpijska Brytyjka Keely Hodgkinson - 1.57,98 i mistrz olimpijski Kenijczyk Emmanuel Korir - 1.44,56.
Zawody w centrum miasta
Dzień wcześniej rywalizacja odbywała się na specjalnie wybudowanym tymczasowym stadionie w centrum miasta. Może to dla lekkoatletów nie jest nic nowego, ale kilka innowacji organizatorzy wprowadzili. W nietypowym otoczeniu odbyły się chociażby biegi na 5000 m. Zbudowana bieżnia miała niespotykaną długość - 560 m.
Najlepiej poradzili sobie na niej reprezentantka Burundi Francine Niyonsaba - 14.28,98 i Etiopczyk Berihu Aregawi - 12.58,65. Występy Niyonsaby są związane ze sporymi kontrowersjami. Zawodniczka ta, wicemistrzyni olimpijska z Rio de Janeiro w biegu na 800 m, ma naturalnie podwyższony poziom testosteronu. Zgodnie z zasadami wprowadzonymi przez World Athletics, nie może zatem startować na dystansach od 400 m do mili. Wielu lekkoatletycznych ekspertów zadaje pytanie, czy w innych konkurencjach jej przewaga nad rywalizującymi kobietami nie jest też zbyt duża. Światowa federacja na razie nie odpowiada.
W środę z Polek rywalizowała tylko Kamila Lićwinko, która skoczyła wzwyż 1,93 i zajęła piąte miejsce. Wygrała mistrzyni olimpijska Rosjanka Maria Lasickiene, która uzyskała 2,05, czyli najlepszy wynik w br. na świecie. Dwukrotnie bez powodzenia atakowała 2,07. Druga była 19-letnia Ukrainka Jarosława Mahuczich - 2,03, a trzecia uwielbiana przez kibiców Australijka Nicola McDermott - 2,01.
Dla Lićwinko był to ostatni występ w Diamentowej Lidze. W ogóle pozostał jej jeszcze jeden występ - na Festiwalu Skoków w Opolu. To właśnie tam odda swój ostatni skok w karierze i zajmie się wychowywaniem 3-letniej córeczki Hani. Ma też już inne plany na przyszłość, ale na razie nie chce o nich mówić.
W tym sezonie odbyło się 12 mityngów i finał Diamentowej Ligi. Odwołane zostały - z powodu pandemii Covid-19 - zawody w Chinach i Rabacie. Zwycięzcy finałowego mityngu otrzymali czeki po 30 tys. dolarów, diamentowe trofeum oraz tzw. dziką kartę na przyszłoroczne mistrzostwa świata w Eugene.