W turnieju w Gdyni grał pan niewiele. Co panu dolega?

Reklama

W pierwszym tygodniu przygotowań w Cetniewie naciągnąłem mięśnie brzucha i podczas turnieju czułem ból. Oddawanie rzutów z dystansu było niemożliwe. W poniedziałek nastąpiła poprawa i liczę, że kolejne dwa dni pod okiem lekarza i masażystów wystarczą, żebym był w pełni sprawny na mistrzostwa świata.

Wrócił pan do kadry po dwóch latach, rozegrał kilka spotkań. Jak pan się odnajduje wśród starych kumpli?

Pod względem towarzyskim nic się nie zmieniło, nadal czuję się w tej grupie znakomicie.

Koledzy się z pana nie śmiali, że frajer z tego Grześka, bo zrezygnował z kadry, a za chwilę Polska zdobyła medal MŚ w Chorwacji?

Nie, nie, raczej wszyscy się cieszyli, że wróciłem do składu. Odnowienia chrztu też nie było, to już by nie przeszło, za stary jestem na takie numery.

Na co was stać w MŚ?

Plan minimum to awans do kwalifikacji olimpijskich z jak najwyższego miejsca. Medal bralibyśmy w ciemno.

>>> Czytaj także: Podwójna rola Bogusława Kaczmarka