Trzeba przyznać, że jest to jeden z największych sukcesów polskiego kolarstwa w historii.

Reklama

KRZYSZTOF WYRZYKOWSKI: No tak, niewątpliwie. Przede wszystkim styl, w jakim Rafał Majka wygrał ten sobotni alpejski etap, był stylem wspaniałym. To było jedno z najpiękniejszych zwycięstw. Właściwie wszystkie wygrane w górach są piękne, ale to dotyczy kolarza, z którym jesteśmy bardzo związani sentymentalnie i czekaliśmy na ten sukces. Pamiętajmy, że 21 lipca 1993 roku Zenon Jaskuła wygrał etap w Pirenejach. Przez tyle lat był to właściwie jedyny sukces, bo później tych okazji wiele nie było. Dopiero w zeszłym roku pojawił się Michał Kwiatkowski, a w tym roku dołączył do niego Rafał Majka, jeśli chodzi o Tour de France. Obaj spisują się wspaniale. Właściwie poza Jaskułą i Lechem Piaseckim, którego też należy pamiętać, jest to trzeci tak znaczący sukces.

Czy spodziewał się pan, że akurat w tegorocznym Tour de France, Polak wygra w końcu etap tej największej kolarskiej imprezy?

Mogłem się spodziewać dobrego wyniku Michała Kwiatkowskiego, który wiosną jeździł na bardzo wysokim poziomie i należał do pięciu najlepszych kolarzy na świecie, jeśli chodzi o wyścigi wiosenne, klasyczne. Natomiast Rafał Majka w tegorocznym Tour de France wystartował w biegu. Wiadomo było, że on musi mieć jakiś okres adaptacyjny, że musi mieć kilka czy kilkanaście dni po to, aby wejść do tego rytmu wyścigowego. Rafał Majka wystartował w tym wyścigu na życzenie Alberto Contadora, który widzi w Majce wspaniałego kompana na górskich etapach i wymógł obecność Majki w tym wyścigu. Możemy z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że takich górali jak Majka jest na świecie kilku. Można także powiedzieć, że Rafał Majka w każdym wielkim wyścigu może być w pierwszej dziesiątce.

Co dla naszego raczkującego kolarstwa zawodowego oznacza sobotnie zwycięstwo etapowe Rafała Majki?

Znaczy bardzo dużo. Wydaje mi się, że to nie ruszyło się nagle. Już od pewnego czasu było widać, że te wyniki są coraz lepsze, a polscy kolarze uczestniczą w wyścigach rangi World Tour i innych wyścigach na zachodzie i tam odnoszą sukcesy. Transformacja ustrojowa sprawiła, że struktury kolarstwa runęły. Jest to sport bardzo drogi. Dobra drużyna zawodowa potrzebuje 25 milionów euro na sezon. Na razie nie mamy zespołu na poziomie tych najlepszych drużyn. Może to wszystko się zmieni. Jeśli moglibyśmy doczekać, że polska drużyna wystartuje w Tour de France i będzie wśród 20 najlepszych zespołów na świecie to już byłby wielki sukces. Myślę, że to zwycięstwo Majki i bardzo dobra jazda Kwiatkowskiego w tym sezonie, przyczyni się do tego, że któregoś dnia zapukamy do światowej elity i powiemy: "Halo, my tu jesteśmy, jest nas dziewięciu, ośmiu czy siedmiu i chcielibyśmy wystartować w Tour de France."