Polscy pięściarze przebywają w ukraińskiej miejscowości Nadwórna koło Iwano-Frankiwska, gdzie przygotowują się do marcowego olimpijskiego turnieju kwalifikacyjnego w Londynie. Eksperci największe szanse na zdobycie przepustki do Tokio przyznają byłemu zawodowemu mistrzowi kontynentu Masternakowi (kat. 91 kg), który po kilkunastu latach wrócił do boksu amatorskiego.

Reklama

"Mateusz zaskoczył mnie decyzją o zamianie ringu zawodowego na amatorski. To bardzo odważny ruch. Nie jest łatwo przestawić się na olimpijskie, sprinterskie tempo toczenia walki. Poza tym jakieś ewentualne przegrane z +amatorami+ na pewno nie wpłynęłyby pozytywnie na jego dalszą karierę profesjonalną. Zależy mi na umieszczeniu słowa amator w cudzysłowie, bo wiem, że ci bokserzy mocniej trenują do pojedynków niż większość zawodowców, a ich cykle przygotowań są bardziej profesjonalne" – uważa "Pantera" Jabłoński, który awans na brazylijskie igrzyska wywalczył po bardzo dobrych występach w prestiżowej lidze World Series of Boxing (WSB).

Z różnych względów, głównie zdrowotnych, 31-letniego Jabłońskiego już dawno nie było w ringu. Masternak jest od niego o rok starszy. Obecnie jest zdecydowanie najstarszym i najbardziej utytułowanym polskim bokserem starającym się o zdobycie kwalifikacji olimpijskiej.

"W moim przypadku powrót do boksu olimpijskiego jest niemożliwy. Nigdy nie byłem super dynamicznym bokserem, głównie bazowałem na kondycji i dużej liczbie zadawanych ciosów, co też wynikało z uwarunkować genetycznych. Walki na dystansie trzech rund były dla mnie bardzo trudne, zdecydowanie bardziej widziałbym się w pojedynkach trwających po sześć lub osiem rund. Dlatego jeśli wrócę do boksu jako zawodnik, to tylko do zawodowego. Na razie jednak czekam na operację kolana. Może po rehabilitacji uda mi się znów wystąpić między linami" – dodał Jabłoński, który pracuje jako szkoleniowiec w swoim klubie – Jabłoński Boxing Team w Gdyni.

Po raz pierwszy od dłuższego czasu trenerzy i kibice chwalili pięściarzy-amatorów za poziom walk w finałach mistrzostw kraju. Turniej odbył się kilka tygodniu temu w Opolu. W wadze 75 kg, w której sukcesy odnosił Jabłoński, zwyciężył mieszkający w Sheffield Ryszard Lewicki. Po złoto sięgnął też Masternak. W jednej z najciekawszych potyczek, w kategorii 63 kg, Damian Durkacz pokonał medalistę mistrzostw Europy i Igrzysk Europejskich Mateusza Polskiego.

"W MP najmocniejsza była waga do 63 kg – Mateusz Polski jest najbardziej doświadczonym kadrowiczem, zaś młody Damian Durkacz ma bardzo dobre wyczucie dystansu i widowiskowy, a zarazem skuteczny styl. Kategoria 75 kg też nadal jest bardzo mocna, co mnie osobiście cieszy. Myślę, że Lewicki także jest gotowy na rywalizację z czołówką światową. Mam nadzieję, że o kwalifikację powalczą również Rafał Wołczecki i Bartek Gołębiewski. Oni nie odstają od mistrza Polski i każdy z tej trójki może awansować. Wierzę, że trener Iwan Juszczenko wybierze najlepszego z nich" – ocenił olimpijczyk z Rio.

W Opolu w kategorii 57 kg zwyciężył Jarosław Iwanow, a 69 kg - Paweł Kastramin. Obaj urodzili się na Ukrainie, z tym że Iwanow od wielu lat mieszka w Krakowie i walczy w polskich barwach, zaś Kastramin zaledwie kilka miesięcy temu przyjechał z Brześcia do Warszawy. Jest srebrnym i brązowym medalistą ME.

"Obaj zasłużyli na wyróżnienie, widać w ich boksie bardzo dużą dojrzałość i inteligencję. Kastramin pokazał wielki spokój, dobry przegląd sytuacji, co wynika ze sportowego doświadczenia. Nie ma jednak polskiego obywatelstwa, dlatego postawiłbym na kolegę klubowego z Sako Gdańsk Łukasza Zygułę. Kiedyś pomagał mi w przygotowaniach olimpijskich, a dziś widzę jak ogromny postęp poczynił. Dojrzał już do walk z najlepszymi. Jego sukces byłby też sukcesem i spełnieniem marzeń trenera oraz prezesa Sako Marka Chrobaka. Dzięki niemu i ja, i koledzy mogą trenować na bardzo wysokim poziomie, do tego w bardzo profesjonalnych teamach, składających się m.in. z trenerów motoryki, psychologa, dietetyka. Obecnie jest też szkoleniowiec z Kuby. Poza tym zabiera chłopaków na zgrupowania do Uzbekistanu czy Kazachstanu" – poinformował Jabłoński.

Przed czterema laty w olimpijskim turnieju w Rio wystąpili Jabłoński i Igor Jakubowski. Przed Tokio bokserzy wystąpią w dwóch zawodach kwalifikacyjnych – w marcu w Londynie i w maju w Paryżu.

Kilku pięściarzy ma spore szanse, zobaczymy jednak, czy poradzą sobie ze stresem przed tak ważnymi walkami i to z mocnymi rywalami. Istotna będzie także przychylność sędziów, bo dużo pojedynków jest bardzo wyrównanych i często wskazywani jako zwycięzcy są ci, których sędziowie lepiej kojarzą. Dlatego tak ważne są regularne sprawdziany międzynarodowe. Trzeba wygrywać w zagranicznych halach" – podsumował były reprezentant kraju.