Dziennik Gazeta Prawana logo

Majewski: czuję się odpowiedzialny za korupcję

16 lutego 2009, 00:35
Ten tekst przeczytasz w
"Też czuję się odpowiedzialny za korupcję w polskiej piłce. Nie czarujmy się. Wszyscy o większości spraw wiedzieliśmy, o kwotach, kto komu płacił. I w jakiś sposób to tolerowaliśmy" - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM Stefan Majewski, przesłuchiwany niedawno przez prokuraturę w charakterze świadka w związku z aferą korupcyjną w polskiej piłce.



Panowie, nie jestem naiwnym człowiekiem. Gdy zobaczyłem, co się dzieje, poszedłem do prezesa klubu i powiedziałem, że nie mam zamiaru bawić się w ciuciubabkę. Powiedział tylko: trenerze, dziwię się, że i tak pan tyle wytrzymał!



Zacznijmy od tego, że też czuję się za korupcję w polskiej piłce odpowiedzialny, choć miałem to szczęście, że 17 lat mnie w Polsce nie było. Nie czarujmy się. Wszyscy o większości spraw wiedzieliśmy, o kwotach, kto komu płacił. I w jakiś sposób to tolerowaliśmy. Dlatego trzeba przyjąć zasadę grubej kreski. Odcinamy przeszłość i od dzisiaj zaczynamy grać inaczej. A jeśli ktoś by się wychylił już po grubej kresce, to musiałaby czekać go dożywotnia dyskwalifikacja. Jeśli tego nie zrobimy, to ta afera nie będzie miała końca. Przecież nas wszystkich można i trzeba by było pociągnąć do odpowiedzialności. Ktoś kto mi zarzuci, że widziałem i nie powiadomiłem prokuratury, będzie miał rację.



Bo zostałem członkiem zarządu PZPN? Nie przeszkadza mi to. Nie ma sensu walczyć z mediami, czy obrażać się za jakieś ksywki. Gdyby media nie były agresywne, gdyby nie atakowały, nie pisały ciekawie, to nikt by się tym sportem nie interesował.




Głupi, ale uczciwy (śmiech). Nie musiałem znaleźć się w zarządzie PZPN, ale chciałem. Spróbuję coś zmienić. Mam mnóstwo pomysłów.



To niech inne dziedziny naszego polskiego życia też staną się poważne. Nie wyobrażam sobie, żeby na Zachodzie prokuratura nie zajęła się sprawą tak poważnego zarzutu, jaki został wygłoszony publicznie. Podejrzewam, że w innych krajach nazywanie kogoś publicznie Bin Ladenem czy Hitlerem też nie uchodziłoby płazem tak jak u nas.



A ja uważam, że Kazio dobrze zrobił, że nic w końcu nie powiedział. To wszystko, co by powiedział, obróciłoby się przeciwko niemu. Nie zawsze warto mówić prawdę.



Przepraszam, ale nie mogę powiedzieć, co chciał wyjawić Greń, choć dokładnie to wiem.



Ja nie chcę mówić, że tak nie jest. Mam swoje zasady. I nie odejdę od tego. Dla mnie śmieszne jest, jeśli media chwalą zawodników za zaangażowanie. A czy oni łaskę robią? Czy można w ogóle pracować na pół gwizdka? To jest podstawa wszystkiego, obowiązek. Nie wolno ludzi oszukiwać. Ludzie za to płacą. Nie mam problemów z zawodnikami, którzy zapieprzają.



Bo pewnie bali się kar, które rzekomo nadmiernie stosuję. Ale to też jest przesadzone. Ja wymagam kultury, niechodzenia w klapkach i krótkich gaciach do restauracji, punktualności i innych banalnych, podstawowych spraw. O tym w Anglii czy w Niemczech się nie pisze, bo to jest oczywiste.



Niestety, tak. Hazard to teraz plaga. W moich czasach też graliśmy w karty, na kasę oczywiście. My jako sportowcy mamy hazardową żyłkę. Kto się angażuje w sport, musi ją mieć. Ale nie można przesadzać. W Amice próbowaliśmy z Pawłem Janasem to ukrócić, bo sumy, jakie przegrywają ci młodzi ludzie, są kosmiczne. Niszczą swoje rodziny. Przecież oni mogliby być ustawieni do końca życia, ale bezmyślnie trwonią swój dorobek. Oni przegrywają wszystko i jeszcze pożyczają. Duży wpływ na taki stan rzeczy mają ich partnerki życiowe.



Jeżeli mam żonę, która stworzy mi ognisko domowe, to będę szedł raczej do niej, a nie do kasyna. A jak przegnę, to ona w pewnym momencie powie mi dosyć. Tymczasem oni uciekają w ruletę, bo im się w tych małżeństwach nie układa. Często, zbyt często, wybierają źle. Na rulecie i w życiu.



Inaczej było. Owszem, spotykaliśmy się na kartach, imprezowaliśmy. Ale znały się nasze rodziny, zapraszaliśmy się do domów. Były więzi międzyludzkie. Drużyny były zintegrowane także towarzysko. Teraz świat poszedł w innym kierunku. Każdy sobie rzepkę skrobie. Nie ma atmosfery, liczy się tylko kasa.



W Cracovii organizowałem spotkania wigilijne. Mówię: weźcie rodziny, spędźmy te kilka godzin wspólnie, a oni na to: a musimy? O czym tu mówić?



To jest dla nich największa wartość.



Jako trener rezerw Kaiserslautern przyjaźniłem się z Andrzejem Szarmachem i Józkiem Klosem. Andrzej mi mówi: "Popatrz, syn Józka robi niesamowite postępy". Nie mogłem go wziąć od razu, bo miałem dwóch bardzo dobrych zawodników w ataku i Mirek wówczas by ich nie przeskoczył. Siedziałby tylko na ławce rezerwowych. Ustaliliśmy, że będzie nadal grał w niższej lidze, a raz w tygodniu, w czwartki, po cichu przyjeżdżał do mnie 40 km na treningi. To było znakomite posunięcie, bo w tej czwartej lidze strzelił 18 goli i jak w końcu przyszedł do Kaiserslautern, to od razu podpisał kontrakt.



Na zawodników w takim wieku, w jakim wypływał Klose, to jest zwyczajnie za późno. Trzeba szukać i przyglądać się już ośmiolatkom. Potrzeba jest do tego przynajmniej kilkudziesięciu osób. Cały świat ma profesjonalny skauting tylko nie my.



Brak organizacji. Mamy bardzo dużą wiedzę, tylko nie potrafimy wprowadzać projektów w życie. Winna jest nasza mentalność, dopóki nam woda nie sięga do gardła, jesteśmy przekonani, że jakoś tam będzie. Mamy za dużo słabości. A jak ktoś jest konsekwentny i wytrwały, to będzie miał taką opinię jak ja.



Taką jak mówicie. Zamordysta, tyran, Bin Laden...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj