Włodzimierz Smolarek: Feyenoord to zbyt poważny klub, aby cokolwiek robić po cichu. Rola Leo będzie dokładnie taka, jak to ogłoszono podczas konferencji prasowej. Bezpłatnie będzie doradzał
trenerowi i zarządowi.
Oczywiście. Tę rolę pełnił Wim Jansen. Odszedł razem z trenerem Gertjanem Verbeeckiem.
Nie, był normalnie wynagradzany.
Proszę mnie nie ciągnąć za język. I proszę wziąć pod uwagę, że Leo dla Feyenoordu znaczy bardzo wiele. Pochodzi z tego miasta, osiągał z tą drużyną sukcesy. Klub znalazł się w
tarapatach i poproszono go o pomoc, a on nie chciał odmawiać. Wyraźnie jednak podkreślono, że najważniejsza jest dla niego umowa z PZPN i będzie stawiał się na każde wezwanie swojego
pracodawcy z Polski.
Zgadzam się z Leo, który twierdzi, że to jego sprawa, co robi w wolnym czasie. Doradzanie nie jest tak czasochłonne, żeby mogło mieć jakiś negatywny wpływ na to, co robi w Polsce.
W poniedziałek Leo wybrał się na mecz rezerw Feyenoordu w Tilburgu aby obserwować młodego Janotę, właśnie w kontekście gry w reprezentacji Polski.
Moim zdaniem jeszcze nie. Musi czekać i poukładać sobie w głowie. To jest jego problem.
Leo śledzi postępy tego chłopaka. I naprawdę nie zmusi mnie pan do krytyki Leo. Szanuję go także za to, co zrobił dla reprezentacji Polski. Wiele rzeczy można o nim mówić, ale nie to, że
nie zna się na trenerskiej robocie. No dostał medal od naszego prezydenta czy nie? Jeśli dostał to znaczy, że jest wybitny.
Wiem, że Beenhakker w Polsce ma przede wszystkim dość mediów i polskich trenerów.
Podjąć zdecydowaną decyzję. Albo w tę stronę, albo w tę.
A skąd pan to wie?
Mogę powiedzieć tylko tyle, że zawsze byłem blisko kadry. Przede wszystkim sercem. Prawda jest taka, że miałem szkolić młodzież i przygotowywać zawodników, którzy trafialiby do pierwszego
zespołu.
Jan nie mógłby mi czegoś takiego zrobić. Przecież to on w latach 80-tych ściągał mnie do Feyenoordu.
Tak, jest taki projekt. Grzesio ma wkrótce przyjechać do mnie do Rotterdamu i ustalimy szczegóły. Chciałbym wykorzystać swoje doświadczenie i zająć się szkoleniem najbardziej utalentowanych
w Polsce 16- i 17-latków. Reprezentacje wszystkich roczników, tak jak na zachodzie, powinny grać w tym samym systemie. Trzeba ujednolicić szkolenie tak, aby w wieku 18 lat poszczególni zawodnicy
byli gotowi do gry w pierwszym zespole. Tylko u nas za perspektywiczne talenty uważa się zawodników, którzy dawno skończyli 20 lat.
Wszystko dobrze, był ostatnio u nas cztery dni, bo w lidze angielskiej była przerwa.
Czasem trudno wyczuć, co jest dla zawodnika dobre. W każdym razie różnica między jego sytuacją w Hiszpanii i Anglii jest mniej więcej taka, jak między słońcem a deszczem. Trzeba pamiętać,
że Ebi jest tylko wypożyczony z Racingu Santander. Wiele wskazuje na to, że niebawem wróci do Hiszpanii i powalczy o miejsce w pierwszym składzie.