Dziennik Gazeta Prawana logo

Afrykański szwindel w polskiej piłce

24 kwietnia 2009, 16:25
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Dziecinnie prosty, ale świetnie prosperujący pomysł na piłkarski biznes wymyślono w Zimbabwe. Z pomocą menedżera Wiesława Grabowskiego z nieistniejącego klubu-widmo DT Africa United do Polski trafiają utalentowani piłkarze. Ich kluby nie mają z tego ani grosza, zarabia tylko Grabowski. - FIFA już prowadzi w tej sprawie śledztwo - mówi nam sekretarz generalny zimbabwańskiej federacji (ZIFA) Henrietta Rushwaya.

Jeśli FIFA uzna, że umowy nie są zgodne z prawem, polskie kluby zatrudniające graczy mogą mieć kłopoty.

Wszyscy podpisują kontrakty z Wisłą Ustronianka, klubem z południa Polski występującym w lidze okręgowej. Każdego z nich do naszego kraju sprowadził polski menedżer Wiesław Grabowski – szara eminencja afrykańskiego futbolu.

Transferem dwudziestokilkuletnich O Zimbabweńczykach zrobiło się głośno. O pieniądze zaczęły się dopominać ich poprzednie kluby i rodzima federacja. Wybuchł skandal, aferę podchwyciły media. 9 kwietnia w dzienniku „The Herald” ukazał się artykuł zatytułowany „Dirty Polish Link”, w którym Robson Sharuko skrupulatnie opisuje proceder „handlu tanim piłkarskim towarem”. Wyłania się obraz futbolowej szajki, która pod przykrywką wirtualnego klubu zarabia grube miliony, wywożąc do Polski utalentowanych piłkarzy.

Na czym polega ten niewolniczy mechanizm? klub DT Africa United. Polak – zgodnie z tamtejszym prawem – zostawił jednak sobie akademię piłkarską (pod niezmienionym szyldem) i zaczął hurtowo sprowadzać do niej zawodowych graczy. Kontrakty z DT Africa Utd podpisała wspomniana na początku czwórka zawodników, a także Chinyama i testowany w styczniu przez Legię, a dziś zawodnik pierwszoligowego Podbeskidzia Bielsko-Biała, Clemence Matawu.

Grabowski, obiecując piłkarzom przeprowadzkę do Europy, przekonał ich do nieprzedłużania umów z dotychczasowymi pracodawcami i związania się wyłącznie z jego akademią. Po miesiącu każdy z nich wyjechał do Polski. W ten sposób Grabowski nie wydał na piłkarzy w Zimbabwe ani grosza, za to na ich sprzedaży polskim klubom zarobił kilkaset tysięcy euro (Legia rok temu za samego Chinyamę zapłaciła Grabowskiemu 300 tys. euro). Costa Nhaominesu, 23-letni błyskotliwy pomocnik, pod koniec 2007 roku postanowił nie przedłużać kontraktu z Masvingo United. Po kilku dniach był już w akademii Grabowskiego, a po chwili w Polsce – za darmo! Masvingo wykształciło tego piłkarza, kładło na jego rozwój i szkolenie, wydało na niego fortunę. W zamian nie dostali złamanego centa – dodaje dziennikarz.

– To, co robi pan Grabowski, można nazwać niewolnictwem. Traktuje piłkarzy przedmiotowo. Podpisuje z nimi kontrakty, a potem robi z nimi co chce. Wysyła gdzieś do Polski i nikt z kraju nie ma z nimi kontaktu. Nie wiem, co tam się z nimi dzieje – mówi nam zajmująca się aferą i współpracująca z FIFA sekretarz generalny zimbabwańskiej federacji Henrietta Rushwaya. – Pan Grabowski jest cwany. który łożył pieniądze na jego wyszkolenie i wychowanie. Piłkarz przechodzi do jakiejś prowincjonalnej szkółki, w której generalnie nic się nie dzieje. To klub-widmo, który niby jest, ma boiska, ale według nas formalnie w ogóle nie istnieje – wścieka się Rushwaya.

Grabowski nie przejmuje się zarzutami. Kiedy do niego zadzwoniliśmy, aby odniósł się do wypowiedzi Rushwai, od razu skojarzył o kogo chodzi: – Aaa... to ta pani z tej afery seksualnej. Znam, znam...

R Panowie, rozmawiajmy poważnie – proponuje Grabowski, po czym przechodzi do obrony: – DT Africa to żaden klub-widmo! Musiałem zlikwidować drużyny seniorów ze względu na epidemię cholery i sytuację polityczną w Zimbabwe. . Federacja nie ma żadnych argumentów i dlatego wymyśliła historię, że jestem nierzetelny i handluję żywym towarem.

Ostatecznie konflikt wyjaśni FIFA. – Kluby z Zimbabwe przez działalność tego Polaka straciły kilka milionów euro, a nasza federacja kilkaset tysięcy. – Dlaczego Grabowski to robi? Chce pomóc tym chłopcom? Na pewno nie. Oczywiście, że robi to dla pieniędzy.

Sprawą Grabowskiego w FIFA zajmuje się podobno Włoch Paolo Lombardi, przedstawiciel do spraw statusu zawodowych piłkarzy. Zdaniem Rushwai wyroku można się spodziewać jeszcze w tym roku. Jeśli okaże się, że Grabowski złamał prawo, może dojść nawet do unieważnienia transferów zawodników do polskich klubów. – Nic o żadnej FIFA nie słyszałem. Nikt do mnie nie wysłał w tej sprawie pisma – zarzeka się Grabowski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj