Specjalna grupa robocza FIFA, stworzona 18 marca, jeszcze w czwartek ma dyskutować nad dokumentem, o którym piszą dziennikarze Reutera. Poruszane są w nim także inne kwestie związane z ewentualnym, tymczasowym uchyleniem zwyczajowych przepisów w sytuacji kryzysowej.

Reklama

"Te prace już się rozpoczęły i będą przeprowadzane w porozumieniu ze wszystkimi zainteresowanymi stronami, w tym konfederacjami, federacjami członkowskimi, klubami, ligami i piłkarzami" - napisała FIFA w komunikacie.

Z powodu pandemii koronawirusa wstrzymana jest zdecydowana większość rozgrywek piłkarskich na świecie. Przełożono m.in. mistrzostwa Europy oraz Ameryki Południowej (Copa America) z bieżącego na przyszły rok.

Rozgrywki krajowe mają być wznowione, gdy pozwoli na to sytuacja zdrowotna, ale na razie nie ma konkretnych terminów. Wszystko wskazuje na to, że nie należy się spodziewać spotkań co najmniej do końca kwietnia.

Sezony zostaną więc najprawdopodobniej przedłużone. W czwartek szef Włoskiej Federacji Piłkarskiej (FIGC) Gabriele Gravina przyznał, że rozgrywki Serie A mogą zakończyć się nawet w sierpniu. Kontrakty piłkarzy wygasają zwykle z kończem czerwca.

"Jeśli ważność umowy upływa w pierwotnym terminie zakończenia sezonu, wówczas taka umowa powinna być przedłużona do nowego terminu zakończenia sezonu" - widnieje w dokumencie FIFA.

Dokument, o którym piszą dziennikarze Reutera, zakłada też przełożenie okienka transferowego na nieznany na razie termin, zależny od rozwoju globalnego kryzysu związanego z koronawirusem, oraz wzywa kluby i piłkarzy do wspólnych dyskusji nad wynagrodzeniami w okresie, gdy nie ma meczów.

To może być reakcja piłkarskiej centrali na niedawne wydarzenia w Szwajcarii. Klub tamtejszej ekstraklasy FC Sion, aby odciążyć budżet w czasie, gdy rozgrywki są wstrzymane, chciał obniżyć pensje swoim zawodnikom. Gdy dziewięciu z nich nie wyraziło na to zgody - zostali zwolnieni.

"To jest nie do przyjęcia. Kiedy pojawia się kryzys, musisz opiekować się swoimi pracownikami, a nie przystawić im pistolet do głowy i kazać w ciągu 24 godzin zdecydować, czy godzą się na obniżkę wynagrodzenia i zwolnić ich, jeśli powiedzą nie - do czego mają prawo. To oburzające" - skomentował w tym tygodniu przewodniczący związku zawodowego piłkarzy w Szwajcarii Lucien Valloni.

Zespoły ponoszą ogromne straty z uwagi na wstrzymanie rozgrywek. W środę wyjątkowy przykład dali piłkarze debiutującego w niemieckiej ekstraklasie Unionu Berlin, w tym bramkarz Rafał Gikiewicz, którzy zrezygnowali z wynagrodzenia, aby poprawić finansową sytuację klubu.

Pensji nie pobiorą także inni członkowie stołecznej ekipy. Nie wiadomo, czy jest to działanie jednorazowe, czy na dłuższy okres, np. do odwołania.

"Sekcja pierwszego zespołu zgodziła się nie pobierać wynagrodzenia. Trenerzy i inni pracownicy przyjęli także tymczasowe warunki, które również wiążą się z obniżeniem pensji. Jednocześnie robimy wszystko, aby wznowić rywalizację w Bundeslidze, kiedy przyjdzie na to czas" - napisano w komunikacie.

Dotychczas na całym świecie potwierdzono ponad 470 tysięcy przypadków zakażenia koronawirusem, wykrytym po raz pierwszy w grudniu w chińskim Wuhan. Z jego powodu zmarło ponad 21 tysięcy osób.