Nie, to zresztą nie był żaden mecz piłkarski. Zwycięzcą jest co najwyżej polska piłka. Ten kompromis uratuje nam przecież Euro 2012 i gwarantuje naszym drużynom
udział w rywalizacji międzynarodowej. Tylko w tych kategoriach do tego podchodzę.
>>>Drużyna Tuska przegrała z Listkiewiczem
Myślę, że chodziło o to, by poprawić usterki regulaminowe w naszym statucie. Co zresztą teraz się stanie. Można było to zrobić jednak inaczej, przedstawić nam zarzuty i dać czas na
usunięcie wszelkich usterek, zażądać terminów i gwarancji, że zostanie to zrobione i ten sam cel został by osiągnięty.
>>>Zobacz, jaki jest plan ratowania polskiej piłki
Żyjemy w wolnym kraju i każdy może robić to, na co ma ochotę. PZPN jest to niezależna organizacja i tak jak w stowarzyszeniu pszczelarzy czy filatelistów, tak i tu każdy z jego członków ma
prawo decydować o tym, czy chce startować, czy nie.
Mam inne plany. Zresztą już w dniu wyborów na szefa PZPN wyjeżdżam na dłuższy czas do Nowej Zelandii z misją powierzoną mi tam przez FIFA.
Coś tam po mieście chodziło, ale żadnych konkretnych wiadomości nie miałem. Dopiero w poniedziałek rano, czyli w dniu, w którym kurator do nas przyszedł, dostałem sygnał, który musiałem
już poważnie brać pod uwagę.
Nic mi na ten temat nie wiadomo, nie dostaliśmy od Blattera żadnej informacji na ten temat. Wprost przeciwnie, po Bordeaux była ogromna euforia, bo usłyszeliśmy od UEFA, że decyzja w sprawie
Euro jest ostateczna. No i nagle kilkadziesiąt godzin później taki cios.
Wysłaliśmy po prostu decyzję o wprowadzeniu kuratora, która do nas przyszła. Przetłumaczyliśmy ją na angielski i, proszę mi wierzyć, bez żadnego słowa komentarza przesłaliśmy ją
dalej.
Aż tak ważny to ja nie jestem, by do mnie Blatter dzwonił, dopiero wczoraj z nim rozmawiałem.
Poza korespondencją nie. FIFA ma własne problemy.
To bzdura. Panią Ilonę poznałem, gdy była już jego żoną, i to od dwóch lub trzech lat.
Kolejna bzdura. FIFA jest za poważną organizacją, by takie praktyki mogły być stosowane. FIFA za każdy razem reaguje tak samo. Ostatnio tego typu sytuacja była w Grecji, poprzednio w Turcji i
Albanii, reakcja zawsze była taka sama.
Nie wiem, proszę spytać tych panów. PZPN cały czas tonował atmosferę.
To muszą ocenić prawnicy. Ja do tej pory nie widziałem zarzutów stawianych nam przez ministra.
Moim zdaniem trzeba udoskonalić prawo związkowe, bo w tym gąszczu przepisów i regulaminów rzeczywiście można się pogubić.
Spraw korupcyjnych w PZPN nie ma. Korupcja w piłce to nie korupcja w związku! Tak jak korupcja wśród lekarzy to nie korupcja w Ministerstwie Zdrowia.
Nie widzę ku temu najmniejszego powodu. Moja dymisja oznaczałaby, że się do czegoś przyznaję, a nie bardzo wiem, do czego miałbym się przyznawać. Kieruję związkiem prawie 10 lat i
rezygnowanie na kilkanaście dni przed wyborami byłoby całkowicie bez sensu.