Zdaniem byłego wiceprezesa PZPN, Rosja to delikatny rywal.

Reklama

Oprócz spraw sportowych, pojawią się kwestie natury politycznej związane z nie najlepszymi stosunkami pomiędzy naszymi państwami. Piłkarzy czeka gorący, trudny wyjazdowy mecz, ale na tym etapie nie można było oczekiwać, że będzie łatwo. Szkoda, że nie zagramy w Warszawie, tu zawsze nasze szanse byłyby większe o pięć czy 10 procent. Cóż, uważam, że mogliśmy trafić zdecydowanie gorzej, np. na Włochów - powiedział były reprezentacyjny piłkarz.

Mecz z Rosją może być trudniejszy

W tym roku Polacy rozegrali z Rosją towarzyski mecz we Wrocławiu remisując 1:1. Był to sprawdzian przed mistrzostwami Europy. Z kolei w trakcie tego turnieju podopieczni trenera Paulo Sousy ulegli Szwecji 2:3, zaprzepaszczając szanse na awans do kolejnej fazy.

Zdaniem Koźmińskiego, faworytem w starciu Szwedów z Czechami będą ci pierwsi, zwłaszcza, że przemawiać za nimi będzie atut własnego boiska.

Ważne, że możemy być gospodarzami drugiego spotkania. Zarówno Szwecja jak i Czechy to drużyny w naszym zasięgu. Uważam nawet, że większy poziom trudności będzie w pierwszym meczu z Rosją - oszacował.

Mecz w Warszawie czy w Chorzowie?

Pierwszy mecz barażowy zostanie rozegrany 24 marca, a drugi cztery dni później. Dla PZPN problemem może być wybór miejsca. Na Stadionie Narodowym w Warszawie trzeba z wyprzedzeniem ułożyć murawę, co w przypadku porażki z Rosją narazi związek na dodatkowe koszty.

PZPN będzie musiał się na coś zdecydować. Albo wybierze Stadion Śląski w Chorzowie, albo zdecyduje się na położenie murawy na Narodowym i poniesienie kosztów z tym związanych. Na szczęście mamy dwa piękne stadiony - podsumował Koźmiński.