Dziennik Gazeta Prawana logo

Każdy może zostać prezesem. Wystarczy 45 euro

23 grudnia 2008, 00:34
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Wystarczy kilka sekund, aby kupić, sprzedać bądź ukarać niesfornego piłkarza. Zwolnić trenera i zatrudnić nowego? Nic prostszego - jeden ruch myszką, jedno kliknięcie. Od września Galactico Pegaso - skromnym, trzecioligowym klubem z Madrytu rządzi 500 internautów. Każdy z nich wpłacił 45 euro i został prezesem pierwszej hiszpańskiej drużyny kierowanej w sieci - pisze DZIENNIK.

Centrum dowodzenia "Galaktycznego Pegaza" jest oczywiście strona internetowa klubu - www.galacticopegaso.com. Po otwarciu witryny w oczy rzucają się dwa duże slogany. Pierwszy to: "El Equipo De Todos" ("Drużyna Nas Wszystkich"), drugi oznajmia: "El primer equipo de Espana gestionado por Internet" ("Pierwsza drużyna w Hiszpanii zarządzana w Internecie").

Tych, którzy wpłacili tę kwotę i dziś szczycą się mianem wirtualnych prezesów na razie jest pięciuset. We wrześniu, kiedy projekt wchodził w życie zainteresowanie nim wykazało ponad 10 tysięcy osób. "Wielką zaletą naszego klubu jest demokracja. Decyzje podejmowane są przez ogół. Każdy z tych pięciuset zarządców jest jednocześnie prezesem i trenerem" - mówi dyrektor sportowy Galactico i współtwórca idei, .

Pomysł klubu w sieci nie narodził się jednak w Hiszpanii. Pionierami były dwa prowincjonalne angielskie kluby z piątej ligi - Halifax Town i Ebbsfleet United, które dzięki platformie "MyFootballClub" najpierw zostały wystawione na sprzedaż, a później kupione przez dziesiątki tysięcy użytkowników sieci. Ebbsfleet Utd nie dość, że pozbył się zaciągającego długi prezesa, to jeszcze wzbogacił kasę o 120 tysiące euro (każdy z 31tysięcy nabywców akcji przelał na konto 43 euro) i wygrał rozgrywki FA Trophy.

Wpływ internautów na działalność klubu z madryckiej dzielnicy Tres Cantos jest ogromny. Decydują między innymi o tym którego z piłkarzy należy wpisać na listę kontuzjowanych, a którego ukarać grzywną. Opiniują wybór pierwszej jedenastki i konsultują z trenerem taktykę zastosowaną w danym meczu. "Początkowo nie byłem zwolennikiem tego pomysłu. Wydawał mi się dziwny. W klubie długo musieli mi tłumaczyć na czym on polega, zanim się zgodziłem" - wyjaśnia trener zajmującego 14. miejsce w VII grupie Tercera Division Galactico - ". Dziś jest on jednym z największych zwolenników idei. "Choć wciąż to ja mam decydujący głos przy wyborze podstawowego składu, muszę przyznać, że " - dodaje "May".

Trener musi się tłumaczyć zarządowi z każdej decyzji - personalnej i taktycznej. Później w specjalnej ankiecie jego praca zostaje oceniona w skali od 1 do 10. "Jeśli przez pięć kolejek uzbierasz kiepskie noty, mogą cię zwolnić" - zauważa całkiem poważnie "May". Wielkim walorem zarządzania drużyną w sieci oprócz internetowych transmisji ze wszystkich meczów są raporty składane przez wybranego na stronie piłkarza. "To świetny projekt, z wielką przyszłością. Dzięki temu, że nasze spotkania są oglądane i monitorowane w necie ze stadiony zniknęły gwizdy, wyzwiska czy obelżywe transparenty" - mówi lewy obrońca .

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj