Kaczmarek zadebiutował w nowej roli w sobotę w wygranym po dogrywce 2:1 meczu 1/16 finału Pucharu Polski z Bogdanką w Łęcznej, ale ostatnie spotkanie ligowe jako trener Lechii zanotował w czerwcu 1992 roku.

Reklama

Kiedy 20 lat temu odchodziłem z klubu, w jego kadrze było 16 wychowanków. Chciałbym, by Lechia odzyskała swoją tożsamość, ale na to potrzeba czasu. Przejąłem zespół po sporych roszadach kadrowych. Z drużyny odeszło dziewięciu zawodników, z tego kilku, jak chociażby Łotysz Ivans Lukjanovs, Jakubowie Wilk i Kosecki czy nawet Wojciech Pawłowski, którzy decydowali o jej obliczu. Nie boję się trudnych zadań ani wyzwań, niemniej na razie moim zadaniem jest spokojnie przeprowadzić Lechię przez okres zmian - powiedział Kaczmarek.

Inną przykrą wiadomość trener otrzymał tuż przed inauguracją ekstraklasy. Przez pół roku z powodu uszkodzenia łękotki nie będzie mógł grać podstawowy bramkarz Sebastian Małkowski.

W przerwie letniej Lechia pozyskała głównie doświadczonych graczy: 33-letniego napastnika Grzegorza Rasiaka, jego rówieśnika środkowego obrońcę Jarosława Bieniuka, dwóch 29-latków - defensywnego pomocnika Hiszpana Andreu i lewego obrońcę Piotra Brożka oraz najmłodszego w tym gronie 23-letniego brazylijskiego pomocnika Ricardinho. Do pierwszego zespołu został dołączony 18-letni Wojciech Zyska z Olimpii Sztum.

Oczywiście chciałem tych piłkarzy, co nie zmienia faktu, że wpisali się w naszą transferową strategię. Zakłada ona, że możemy pozyskiwać zawodników wolnych, tzn. z kartą na ręku, którzy nie mają zbyt wygórowanych żądań finansowych - wyjaśnił szkoleniowiec.

Jednym z nich był Ricardinho, z którym jednak są pewne problemy. Ten chłopak ma wielki potencjał, ale w pewnym momencie zaginął gdzieś na trzy tygodnie i teraz musi nadrabiać zaległości. Jestem jednak pewien, że Lechia będzie miała z niego pożytek - przyznał trener.

W poprzednim sezonie Lechię, ze względu na słabe wyniki, prowadziło aż trzech szkoleniowców: Tomasz Kafarski, którego na cztery ostatnie mecze rundy jesiennej zmienił Rafał Ulatowski, a decydującą batalię o utrzymanie stoczył Paweł Janas.Niemalże do końca sezonu gdańszczanie bronili się przed spadkiem, by ostatecznie zająć 13. pozycję.

Kaczmarek nie zamierza przed nowym sezonem składać deklaracji w sprawie zajęcia konkretnego miejsca.

Reklama

Wierzę, że przyjdzie nam rywalizować o jak najwyższe cele. Chciałbym, żeby Lechia prezentowała waleczny i ambitny futbol, a swoją widowiskową grą przyciągała na stadion jak największą rzeszę kibiców. Nawet po porażkach nasi sympatycy muszą mieć pewność, że zawodnicy dali z siebie wszystko. Moim marzeniem jest, by poziom sportowy drużyny był adekwatny do tego pięknego miasta i obiektu. Żeby tak się stało piłkarze nie mogą tylko grać w Lechii, ale i dla Lechii - ocenił.

Kapitan Łukasz Surma również nie chce określać planów na najbliższy sezon.

Nie ulega wątpliwości, że 13. lokata na pewno nas nie satysfakcjonuje. Były szumne zapowiedzi walki o europejskie puchary, a nic z tego nie wyszło. Trzeba wyciągnąć wnioski, bo być może nie udźwignęliśmy presji. Wiadomo, że zawsze gra się o najwyższe cele, ale widać lepiej nie składać zbyt odważnych deklaracji. Jesienią chcemy zdobyć jak najwięcej punktów i na wiosnę będziemy mogli sprecyzować cele - stwierdził 35-letni pomocnik.

W okresie przygotowawczym Lechia była na dwóch zgrupowaniach - we Wronkach oraz w Gniewinie (to drugie zakończyła wcześniej z powodu kiepskiego stanu boiska). Rozegrała osiem meczów kontrolnych. Ich bilans to cztery zwycięstwa, dwa remisy i dwie porażki. Gdańszczanie m.in. pokonali Stomil Olsztyn 3:1, zremisowali z Wisłą Kraków 3:3, ale przegrali z Piastem Gliwice 0:2 i z drugoligowym Chrobrym Głogów 1:2.

Piłkarze Lechii ponownie ligowe mecze rozgrywać będa na jednej z aren Euro 2012 - PGE Arenie Gdańsk. W poprzednim sezonie ten obiekt nie był ich sprzymierzeńcem - odnieśli na nim tylko trzy zwycięstwa, a ponadto zanotowali siedem remisów i pięć porażek.