Przypomnijmy, w pojedynku na szczycie polskiej Ekstraklasy, który odbył się w sobotę doszło do kontrowersyjnych sytuacji. W obu przypadkach interweniujący we własnym polu karnym obrońcy Legii dotykali piłki ręką. Sędzia Stefański w obu tych przypadkach uznał jednak, że zarówno Artur Jędrzejczyk i William Remy najpierw zatrzymywali piłkę zgodnie z przepisami, a dopiero później przypadkowo zagrywali ją ręką i dlatego nie podyktował żadnej "jedenastki".
Inną ocenę tej sytuacji ma Boniek. Prezes PZPN stwierdził, że za zagranie Jędrzejczyka Lechii należał się rzut karny. Szef polskiej piłki uważa, że Stefański w tym przypadku podjął błędną decyzję. Były reprezentant naszej kadry przeprosił trenera, piłkarzy i kibiców z drużyny z Gdańska za pomyłkę arbitra, ale dodał, że ona nie zdecydowała o wyniku meczu.
Co ciekawe z opinią sternika polskiego futbolu nie zgadza się przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN. Zbigniew Przesmycki uważa, że arbiter meczu Lechia-Legia w obu kontrowersyjnych sytuacjach nie pomylił się w swojej ocenie i wytłumaczył dlaczego.
- stwierdził w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" szef polskich sędziów.