KGHM Zagłębie Lubin - Raków Częstochowa 2:2 (2:1).

Bramki: 1:0 Damjan Bohar (14), 1:1 Petr Schwarz (20), 2:1 Bartosz Białek (42), 2:2 Sebastian Musiolik (83-głową).

Żółta kartka - KGHM Zagłębie Lubin: Sasa Balic. Raków Częstochowa: Sebastian Musiolik, Emir Azemovic, Igor Sapała.

Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź). Widzów 3 657.

KGHM Zagłębie Lubin: Dominik Hładun (55. Konrad Forenc) - Alan Czerwiński, Bartosz Kopacz, Lubomir Guldan, Sasa Balic - Sasa Zivec, Bartosz Slisz, Jakub Tosik, Filip Starzyński, Damjan Bohar (90+1. Asmir Suljic) - Bartosz Białek (90+1. Patryk Szysz).

Raków Częstochowa: Jakub Szumski - Emir Azemovic (81. Patryk Kun), Tomas Petrasek, Jarosław Jach - Kamil Piątkowski, Igor Sapała, Petr Schwarz, Rusłan Babenko (81. Miłosz Szczepański), Bryan Nouvier, Piotr Malinowski (73. Michał Skóraś) - Sebastian Musiolik.

Od pierwszych minut optyczną przewagę posiadali lubinianie, ale Raków nie dał się zepchnąć do głębokiej defensywy i też starał się atakować. To właśnie goście stworzyli pierwsi bramkową sytuację, kiedy Francuz Bryan Nouvier uwolnił się od obrońców i oddał strzał zza pola karnego, który jednak był niecelny.

Kilka chwil później gola strzelili gospodarze, co było efektem całej serii pomyłek piłkarzy Rakowa. Zaczęło się od łatwej straty piłki przed własnym polem karnym, a później Jakub Szumski piąstkował wprost pod nogi Bartosza Białka. Napastnik Zagłębie zdecydował się na strzał, po drodze lot piłki zmienił jeszcze Damjan Bohar i było 1:0.

Goście rzucili się do odrabiania strat i sześć minut później im się to udało. Do zgranej piłki przed polem karnym dopadł Czech Petr Schwarz, uderzył natychmiast, piłka odbiła się jeszcze od Bartosza Kopacza i wpadła do siatki.

Kolejne fragmenty meczu mogły się podobać, bo oba zespoły starały się atakować i sytuacje szybko przenosiły się spod jednej bramki pod drugą. Dla Rakowa drugiego gola mógł strzelić Tomas Petrasek, a dla Zagłębia Białek po akcji Bohara.

Kiedy wydawało się, że w pierwszej połowie bramki już nie padną, bo tempo spotkania zaczęło spadać, fenomenalnym podaniem z własnej połowy za plecy obrońców rywali popisał się Filip Starzyński. Do piłki doszedł Sasa Zivec, zakręcił defensorami Rakowa i zagrał do Białka, a ten trafił do pustej bramki. Napastnik, który w poniedziałek będzie obchodzić 18. urodziny, w niedzielę zadebiutował nie tylko w podstawowej jedenastce, ale i w ogóle w ekstraklasie.

Druga połowa rozpoczęła się od wymuszonej zmiany w bramce gospodarzy. Po wybiciu piłki Dominik Hładun złapał się za nogę i zaczął sygnalizować kłopoty. Kilka chwil później zszedł z boiska kulejąc i chowając twarz w koszulce.

Zaraz po wejściu na boisko Konrad Forenc został sprawdzony, ale nie miał problemu ze złapaniem piłki lecącej w środek bramki. Później wydarzenia na boisku kontrolowało Zagłębie. Lubinianie dłużej utrzymywali się przy piłce, a kiedy inicjatywę próbował przejąć Raków, miejscowi cofali się i groźnie kontrowali.

Częstochowianie jedyny pomysł na zagrożenie bramce Zagłębia widzieli w stałych fragmentach gry i dośrodkowaniach. I przyniosło to efekt. Po centrze z prawej strony Sebastian Musiolik wygrał walkę w powietrzu i piłka wpadła w samo okienko bramki gospodarzy.

Gospodarze rzucili się do ataków i w polu karnym Rakowa zaczęło się robić gorąco. Piłkę meczową mieli w doliczonym czasie gry, kiedy wywalczyli rzut wolny tuż przed linią 16. metra. Po rozegraniu na strzał zdecydował się Patryk Szysz, ale został zablokowany i arbiter zakończył spotkanie.