Jeszcze do niedawna wewnętrzne mecze nie wywoływały w klubie z Oporowskiej większych emocji, bo były naturalnym elementem treningu. Tym razem było jednak zupełnie inaczej a postarali się o to sami trenerzy.
Piłkarze wystąpili w strojach, w jakich Śląsk gra oficjalne w lidze, dookoła boiska porozstawiane były piłki meczowe, ale z oczywistych powodów nie było chłopców do ich podawania. Spotkanie zostało rozegrane na starym obiekcie na Oporowskiej przy pustych trybunach. Trenerzy chcieli w ten sposób jak najbardziej odwzorować warunki, jakie będą panować podczas pojedynków ligowych po wznowieniu rozgrywek.
- wytłumaczył po meczu trener Paweł Barylski.
Każdy z zespołów miał swojego wyznaczonego głównego trenera ze sztabu szkoleniowego. Jedną ekipę prowadził Łukasz Czajka a drugą Barylski. Pierwszy trener Śląska Vitezslav Lavicka nie reagował na wydarzenia boiskowe tylko śledził poczynania piłkarzy z boku. W rolę sędziego wcielił się kierownik drużyny Zbigniew Słobodzian i grano dwa razy po 30 minut.
- dodał Barylski.
Mecz zakończył się remisem 1:1 a gole zdobyli Czarnogórzec Filip Raicevic i Hiszpan Israel Puerto. W planach są kolejne tego typu pojedynki.