Dziennik Gazeta Prawana logo

Puchar czy mistrzostwo, co jest ważniejsze dla Rakowa? Właściciel klubu milczy

30 kwietnia 2022, 12:21
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Ivi Lopez
<p>Ivi Lopez</p>/Shutterstock
Piłkarze Rakowa Częstochowa staną w poniedziałek przed szansą na powtórzenie sukcesu z ubiegłego roku i ponowny triumf w Pucharze Polski. W Warszawie zmierzą się z Lechem Poznań, z którym rywalizują też o mistrzostwo kraju.

Będzie to trzeci występ Rakowa w finale - w 1967 roku w Kielcach, jako trzecioligowiec, przegrał po dogrywce z Wisłą Kraków 0:2, a w ubiegłym roku w Lublinie pokonał Arkę Gdynia 2:1.

Statystyki przemawiają za Rakowem

W roku ubiegłym częstochowianie, będąc jeszcze drużyną "na dorobku", byli faworytami finałowego pojedynku z pierwszoligowcem, ale wygrali po dwóch golach zdobytych dopiero w końcówce. Teraz, paradoksalnie, faworytami nie są, bo tym razem trudno wskazać, który z finalistów ma większe szanse na zwycięstwo.

W decydującym spotkaniu zmierzą się dwie drużyny otwierające ligową tabelę, w dodatku z identyczną liczbą punktów. Statystyki wydają się przemawiać na korzyść częstochowian, którzy z Lechem przegrywali ostatnio w sezonie 2019/20 – 2:3 w Bełchatowie i 0:3 w Poznaniu. Potem były remisy i zwycięstwa: 3:3 i 3:1 w sezonie 2020/21 oraz 2:2 i 1:0 w obecnych rozgrywkach. Do tego trzeba jeszcze dorzucić pucharową wygraną 2:0 w ubiegłorocznym ćwierćfinale, który rozegrano w Poznaniu.

Spośród 16 zawodników, którzy grali w Rakowie w ubiegłorocznym finale, w poniedziałek na pewno zabraknie sześciu. Z różnych względów na zmianę barw klubowych zdecydowali się: współautorzy zwycięskiej bramki – David Tijanic i Daniel Szelągowski, a także bramkarz Dominik Holec oraz Kamil Piątkowski, Marko Poletanovic i Petr Schwarz.

Z pozostałej dziesiątki niepewny jest ewentualny występ obrońców Andrzeja Niewulisa i Zorana Arsenica, którzy ostatnio nie grali z uwagi na kontuzje. O ile absencja Niewulisa nie powinna być problemem, bo miejsce na środku obrony i opaskę kapitańską przejął po nim Tomas Petrasek, który przed rokiem w finale nie zagrał właśnie z powodu kontuzji, to brak Chorwata byłby dużym kłopotem, tym bardziej że w ostatnim meczu ligowym z Górnikiem Łęczna urazu doznał zastępujący go Milan Rundic. Jak wygląda sytuacja zdrowotna tych piłkarzy? O tym częstochowski klub nie informuje, żeby nie ułatwiać rywalom przewidywania, w jakim ustawieniu może wystąpić defensywa Rakowa.

Na kogo postawi Papszun?

Drugi dylemat trenera Marka Papszuna to kwestia dwóch młodzieżowców, którzy muszą znaleźć się w składzie. Pozycja Bena Ledermana w środku pomocy wydaje się niepodważalna i - podobnie jak przed rokiem Piątkowski - on zagrałby bez względu na wiek. Drugim może być występujący w pomocy Wiktor Długosz, ale on też miał ostatnio kłopoty ze zdrowiem. W odwodzie pozostają jeszcze: wychowankowie klubu bramkarz Kacper Trelowski i obrońca Oskar Krzyżak oraz pozyskany z Warty Poznań pomocnik Szymon Czyż, który zwykle jest jednak jedynie zmiennikiem Ledermana.

Wydaje się, że o ile tylko zdrowie pozwoli, to zagra Długosz, a w bramce trener Papszun wystawi Vladana Kovacevica, który tak wspaniale zadebiutował w meczu o Superpuchar i znakomicie spisywał się w eliminacjach Ligi Konferencji. W obronie zapewne zagrają Fran Tudor i Petrasek, w drugiej linii – oprócz Ledermana – Rumun Deian Sorescu, Grek Giannis Papanikolaou (chociaż któryś z nich może być przesunięty do obrony) i Patryk Kun, a przed nimi Hiszpan Ivi Lopez i Łotysz Vladislavs Gutkovskis.

Gdyby w bramce grał Trelowski, to zostaje jeszcze wolne miejsce dla Mateusza Wdowiaka lub Marcina Cebuli. Oczywiście trener Papszun może zgotować w składzie jakieś niespodzianki, jak to zrobił chociażby w ostatnim wyjazdowym meczu ligowym w Pogonią Szczecin.

Raków z szansami na podwójną koronę

Dużo może zależeć od postawy Lopeza, najlepszego piłkarza ubiegłorocznego finału, a obecnie najlepszego strzelca ekstraklasy. Przed rokiem to on zdobył wyrównującą bramkę i wyprowadził kontrę, która dała drugie trafienie i ostatecznie przesądziła o wygranej częstochowian, a w tym roku strzelił zwycięskiego gola w meczu z Lechem w Poznaniu. Pojawiające się pogłoski o rychłym odejściu Hiszpana z Częstochowy nie powinny mieć wpływu na jego grę.

Przed rokiem właściciel Rakowa Michał Świerczewski, zapytany o to, co dla niego jest ważniejsze – Puchar Polski czy wicemistrzostwo kraju - odpowiedział wprost: "Puchar! W tych rozgrywkach można się potknąć w jednym meczu i jest koniec. Wzniesienie pucharu to zawsze jest element zwycięstwa, a to w piłce jest najważniejsze".

Teraz Świerczewski milczy, lecz Raków ma już na koncie Puchar i Superpuchar oraz realne szanse na "podwójną koronę". Tyle, że podobne szanse i nadzieje ma Lech. Atuty "Kolejorza" nie są dla częstochowian tajemnicą, ale czy i tym razem uda się je zniwelować?

Ponad 10 tysięcy kibiców Rakowa na PGE Narodowym

Tydzień przed finałem częstochowianie spędzili ćwicząc na własnym obiekcie i dopiero w niedzielę mają udać się do Warszawy, gdzie czeka ich oficjalny trening.

Przed rokiem finał Pucharu Polski w Lublinie, ze względu na pandemię, odbywał się przy pustych trybunach. W tym roku na PGE Narodowym ma być ponad 40 tysięcy kibiców i zawodnicy Rakowa liczą na gorący doping swoich sympatyków. Za pośrednictwem klubu rozprowadzono ponad 10 tysięcy biletów, co – biorąc pod uwagę, że na stadion Rakowa może wejść maksymalnie 5200 miejscowych kibiców – jest sporym osiągnięciem.

– to ocena sytuacji przed poniedziałkowym finałem Vladislavsa Gutkovskisa, napastnika Rakowa i reprezentacji Łotwy.

– to z kolei opinia Marcina Cebuli.

Tak wyglądała droga Rakowa do finału

W ekipie Rakowa, która przed rokiem świętowała triumf w Lublinie i teraz będzie mieć okazję do powtórzenia tego sukcesu, jest dwóch piłkarzy mających za sobą udany występ w finale, ale w innych drużynach. To Jakub Arak, który sięgnął po to trofeum w 2019 roku z Lechią Gdańsk (1:0 z Jagiellonią Białystok) i Mateusz Wdowiak, który nie dość, że przed dwoma laty grał w Cracovii, to w dogrywce strzelił dla niej zwycięską bramkę (3:2 z Lechią).

Natomiast Andrzej Niewulis świętował zdobycie Pucharu Polski już w roku 2010, chociaż w finale nie zagrał – był wtedy rezerwowym w Jagiellonii Białystok, która wygrała z Pogonią Szczecin 1:0.

Raków w drodze do tegorocznego finału wyeliminował z rozgrywek pucharowych kolejno: Stal Rzeszów (4:2), KKS 1925 Kalisz (2:1), Bruk-Bet Termalikę Nieciecza (2:0), ubiegłorocznego finalistę - Arkę Gdynia (2:0) oraz 19-krotnego zdobywcę Pucharu Polski, czyli warszawską Legię (1:0). Na 11 goli złożyli się: Wdowiak – 3, Gutkovskis – 2 oraz Walerian Gwilia, Fabio Sturgeon, Sebastian Musiolik, Lopez, Niewulis i Lederman.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKucharski: W święta u Lewandowskiego przy stole musi być wojna polsko-polska »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj