- ocenił trener drużyny spod Jasnej Góry.
Papszun nie mógł nachwalić się swoich zawodników.
- powiedział i wtedy konferencję prasową przerwali piłkarze Rakowa, którzy weszli do sali z trofeum w rękach, ze śpiewem na ustach i oblali trenera szampanem.
- wspomniał mokry szkoleniowiec, który śpiewał wraz z całą drużyną.
Jak zaznaczył, nie zna jeszcze statystyk z tego spotkania, ale uważa, że jego drużyna zasłużyła na zwycięstwo, m.in. ze względu na to, że stworzyła więcej okazji do zdobycia goli.
Jego zdaniem mimo poniedziałkowego zwycięstwa nie ma mowy o żadnej przewadze psychologicznej jego drużyny przed końcową fazą rozgrywek ligowych, w których obaj finaliści walczą o tytuł.
- podsumował Papszun.
Obaj finaliści otwierają ligową tabelę i trzy kolejki przed końcem sezonu mają identyczną liczbę punktów. Liderem jest Raków, który ma lepszy bilans bezpośrednich meczów i przy równym dorobku to częstochowianie po raz pierwszy w historii sięgną po tytuł.