Dziennik Gazeta Prawana logo

Lider męczył się z ostatnią drużyną w tabeli. Zdecydowała ostatnia akcja meczu [WIDEO]

5 listopada 2023, 15:14
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zawodnicy Śląska Wrocław Peter Pokorny (L) i Aleks Petkov (P) oraz Stipe Juric (C) z ŁKS Łódź podczas meczu 14. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy
Zawodnicy Śląska Wrocław Peter Pokorny (L) i Aleks Petkov (P) oraz Stipe Juric (C) z ŁKS Łódź podczas meczu 14. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy/PAP
We Wrocławiu pachniało sensacją. Śląsk Wrocław dopiero w ostatniej akcji meczu strzelił zwycięskiego gola. Do siatki gości trafił Piotr Samiec-Talar i dzięki temu podopieczni Jacka Magiery wygrali z zamykającym tabele ŁKS-em Łódź 2:1. 

Jeżeli ktoś się spodziewał, że Śląsk od pierwszych minut rzuci się na zamykający tabelę ŁKS i zepchnie rywali do głębokiej defensywy, mógł być mocno rozczarowany. Spotkanie toczyło się głównie w środkowej strefie i chociaż przy piłce dłużej utrzymywali się wrocławianie, nie potrafili przedrzeć się przez zagęszczoną strefę łodzian.

Leszczyński nudził się w bramce

Śląsk nie potrafił wypracować sytuacji bramkowej i szukał szans na zaskoczenie defensywy łodzian po stałych fragmentach gry. Po jednym z rzutów rożnych doszło w polu karnym do ogromnego zamieszania, przewrotką uderzył Jegor Macenko, Dawid Arndt sparował na słupek piłkę, do której dopadł Erik Exposito i z bliska trafił do siatki.

Gol nie zmienił obrazu gry. Nadal Śląsk miał optyczną przewagę i nadal miał problem z wypracowaniem sytuacji bramkowej, a ŁKS nadal szukał szans w kontratakach i wciąż nic z tego nie wynikało.

Łodzianie dopiero w końcówce pierwszej połowy nieco śmielej podeszli do przodu, ale praktycznie do przerwy ani razu nie zagrozili bramce Rafała Leszczyńskiego i nie zmusili do interwencji. Wrocławianie natomiast najbliżsi zdobycia drugiego gola byli po strzale z dystansu Patryka Olsena, ale piłka po rykoszecie minęła światło bramki.

ŁKS ruszył do ataku

Po przerwie mecz się ożywił, co w głównej mierze wynikało z odważniejszej gry ŁKS. Łodzianie nie mieli już nic do stracenia i śmielej ruszyli do przodu, zaczęli atakować większą liczbą zawodników, a to sprawiło, że Śląsk miał więcej miejsca na swoje ataki.

Goście zaatakowali i po kwadransie mieli idealną okazję do doprowadzenia do remisu. Piłka trafiła na prawe skrzydło do zupełnie niepilnowanego Daniego Ramireza, który wbiegł w pole karne, huknął w dalszy róg, ale Leszczyński zdołał odbić uderzenie.

Z czasem przewaga przyjezdnych zaczęła być coraz bardziej wyraźna i gra długimi fragmentami toczyła się głównie na połowie gospodarzy. Teraz to ŁKS rozgrywał piłkę, a Śląsk starał się kontratakować.

Łodzianie pracowali na gola i w końcu zapracowali. Na prawym skrzydle piłka trafiła do Kamila Dankowskiego, który mocno ją wstrzelił w pole karne, a tam Stipe Juric tylko dołożył nogę.

Goście próbowali pójść za ciosem, ale impetu starczyło im jeszcze tylko na kilka minut, a później skupili się na utrzymaniu remisu do ostatniego gwizdka. Śląsk starał się zaatakować, ale grał chaotycznie, niedokładnie i bezproduktywnie. Mecz stał się brzydki.

Śląsk w fotelu lidera

Nic już się nie powinno wydarzyć, do końca pozostawały sekundy, kiedy piłkę przejął na lewym skrzydle Cameron Borthwick-Jackson. Anglik dośrodkował przed pole karne, gdzie nadbiegł Piotr Samiec-Talar i mierzonym strzałem trafił do siatki. Ławka rezerwowych Śląska eksplodowała radością, a łodzianie padli na murawę. Arbiter nawet nie wznowił gry od środka boiska.

Śląsk wygrał i wrócił na fotel lidera, a ŁKS pozostaje bez choćby punktu zdobytego na wyjeździe.

Śląsk Wrocław – ŁKS Łódź 2:1 (1:0)
Bramki: 1:0 Erik Exposito (12), 1:1 Stipe Juric (78), 2:1 Piotr Samiec-Talar (90+6)
Żółta kartka – Śląsk Wrocław: Michał Rzuchowski, Piotr Samiec-Talar; ŁKS Łódź: Adrien Louveau, Adam Marciniak
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)
Widzów: 22 081
Śląsk Wrocław: Rafał Leszczyński – Patryk Janasik, Aleks Petkow, Aleksander Paluszek, Jegor Macenko (81. Kenneth Zahore) – Burak Ince (67. Piotr Samiec-Talar), Patrick Olsen (81. Michał Rzuchowski), Petr Schwarz (67. Cameron Borthwick-Jackson), Peter Pokorny, Matias Nahuel (89. Patryk Szwedzik) - Erik Exposito
ŁKS Łódź: Dawid Arndt – Kamil Dankowski, Nacho Monsalve, Adam Marciniak, Artemijus Tutyskinas (73. Bartosz Szeliga) – Dani Ramirez (90+2. Maciej Śliwa), Adrien Louveau, Michał Mokrzycki, Piotr Głowacki - Piotr Janczukowicz (88. Engjell Hoti), Stipe Juric

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRasistowski atak na Mbappe. Piłkarz odpowiedział na haniebne słowa senatorki »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj