Dziennik Gazeta Prawana logo

Legia Warszawa reaguje na zarzuty wobec Feio. Czy trener wyzywa piłkarzy?

19 sierpnia 2024, 17:48
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Goncalo Feio
Trener Legii Warszawa Goncalo Feio podczas meczu 5. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy z Radomiakiem Radom/PAP
Goncalo Feio aniołkiem nie jest. To wiemy ponad wszelką wątpliwość, ale czy szkoleniowiec Legii Warszawa wyzywa swoich piłkarzy? Tak twierdzi Wojciech Kowalczyk. Na zarzuty wicemistrza olimpijskiego z Barcelony wobec portugalskiego trener odpowiedział w oficjalnym komunikacie klub z Łazienkowskiej. 

Feio "rozrabiał" w przeszłości i mimo zapewnień, że wyciągnął wnioski ze swoich błędów w ubiegłym tygodniu znów nie zapanował nad swoim wybuchowym charakterem. 

Świat usłyszał o Feio

Po meczu Ligi Konferencji z Broendby Kopenhaga Feio wykonał skandaliczne gesty w kierunku kibiców gości. Najpierw pokazał im gest Kozakiewicza, a po chwili poprawił dwoma środkowymi palcami. 

O skandalicznym zachowaniu trenera Legii zrobiło się głośno nie tylko w Polsce, ale i na świecie. W efekcie Feio może się spodziewać kary ze strony UEFA, która już wszczęła w tej sprawie postępowanie dyscyplinarne. 

Feio po czasie przeprosił za swoje zachowanie

Sam Feio w pierwszym momencie nie przeprosił za swoje zachowanie. Tłumaczył się, że był prowokowany, a jego gesty były odpowiedzią na brak szacunku dla Legii ze strony rywali. 

Po czasie, a zapewne po rozmowie z władzami Legii Feio zmienił zdanie i przeprosił za swoje zachowanie po meczu z Broendby. 

Kowalczyk ujawnił, co dzieje się w szatni Legii

Na tym jednak nie koniec kłopotów aktualnego opiekuna piłkarzy Legii. Wojciech Kowalczyk na łamach serwisu "weszlo.com" ujawnił, że docierają do niego informacje, że Feio wyzywa i obraża zawodników. 

Na te rewelacje wicemistrza olimpijskiego z Barcelony zareagował klub z Łazienkowskiej. Legia wysłała do mediów oficjalny komunikat w tej sprawie. 

Oświadczenie Legii Warszawa:

Trener Feio jest bardzo zaangażowany w codzienne życie zespołu, a relacje z zawodnikami są dla niego kluczowe. Często podkreśla, że stanowią one wręcz najważniejszą część pracy trenera i najpierw patrzy na zawodników jak na ludzi, z ich emocjami, odczuciami, sprawami rodzinnymi, a potem jak na zawodowych piłkarzy. Chce ich lepiej zrozumieć i poznać. Wtedy dotrze do nich na boisku.  

Trener nie hierarchizuje piłkarzy - poświęca bardzo dużo czasu zawodnikom rezerwowym i kontuzjowanym, każdego z nich traktuje osobiście, jest dla nich dostępny o każdej porze dnia i nocy. W obecnej kadrze zespołu jest dziewięciu młodzieżowców. Pamiętam, jak pod koniec ubiegłego sezonu mimo dnia wolnego przyjechał do LTC, żeby być na treningu indywidualnym dwóch młodych zawodników, mimo że jeden z asystentów będących na miejscu mógł go poprowadzić. Zrobił to nie z tego powodu, żeby go 'nadzorować', ale żeby oni czuli jego wsparcie, miał dla nich konkretne wskazówki i sugestie, które oni potem wdrożą do zajęć z drużyną i w warunkach meczowych. Już czterech młodych piłkarzy - Kuba Adkonis, Jan Leszczyński, Kuba Żewłakow i Maciej Kikolski (wypożyczony do Radomiaka) - przedłużyło kontrakty z klubem w tym oknie, a niebawem zrobią to następni. To też pokazuje zaufanie do sztabu i dyrektora sportowego.  

Co więcej, trener nigdy publicznie nie skrytykował zawodnika. Po niezadowalających wynikach brał całą winę na siebie. Również w jego poprzednich klubach znany był z tego, że wstawia się za drużyną i dźwigał cały ciężar medialny i społeczny.  

Na prośbę zawodników plan zespołu jest przygotowany z większym wyprzedzenia niż w poprzednich latach, żeby można było zaplanować inne aktywności i życie rodzinne. Piłkarze wiedzą dosłownie wszystko - o której będą mieli posiłek, o której odprawa, w jakich godzinach mają wyznaczoną pracę z fizjoterapeutami, o której będzie wylot na mecz w pucharach i kiedy będzie powrót. Drużyna bardzo doceniła, że trener konsekwentnie dba o te kwestie i przychylił się do ich prośby.

Od początku sezonu (20 lipca) do niedzieli drużyna zagrała dziewięć meczów. Dziewięć meczów w 29 dni. Jest liderem, za moment gramy o awans do fazy ligowej Ligi Konferencji. To prawda, że to był bardzo wymagający czas - dla drużyny, sztabu, pracowników - a trener, którzy jest wizytówką klubu, trzyma szczególny rodzaj odpowiedzialności. Trener Goncalo podkreśla, że to jest Nasza Legia, a nie jego Legia. Dzięki doświadczeniu z pracy w sztabie Henninga Berga i Akademii trener zna otoczenie klubu, jego presję, oczekiwania kibiców i mechanizmy klubu, który jest dużą instytucją. Oczywiście mamy świadomość, że medialność klubu jest ogromna i każdy portal w Polsce pisze o Legii, natomiast chcielibyśmy w większym stopniu komentować sprawy sportowe i fakty, a nie nieprawdziwe i niepoparte niczym opinie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraReal Madryt rozkręca się na rynku transferowym. Bernardo Silva piłkarzem "Królewskich" »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj