Legia nie zlekceważyła Miedzi
Legia bardzo poważnie potraktowała pojedynek z Miedzią. Goncalo Feio nie zdecydował się na rotację i zdecydował się wystawić najmocniejszy skład.
W pierwszej połowie Legia dominowała i miała kilka okazji do strzelenia gola. Najbliżej pokonania bramkarza gospodarzy był Marc Gual, który trafił w słupek.
Miedź długo nie cieszyła się z prowadzenia
Nieoczekiwanie po przerwie to Miedź wyszła na prowadzenie. W 49. minucie błąd Maxi Oyedele popełnił błąd, z którego skorzystał Juliusz Letniowski.
Miedź długo nie cieszyła się z prowadzenia. W 56. minucie do remisu doprowadził Bartosz Kapustka. Pomocnik Legii pewnie wykorzystał rzut karny podyktowany za zagranie ręką.
Luquinhas zapewnił Legii awans
Po strzeleniu gola legioniści poszli za ciosem i w 78. minucie wyszli na prowadzenie. Składną akcję z bliska wykończył Luquinhas.
Miedź do samego końca próbowała odrobić stratę i doprowadzić do dogrywki. W samej końcówce miejscowi mieli co najmniej dwie wyśmienite okazje do wyrównania. Obie zmarnowali i po końcowym gwizdku z awansu cieszyła się Legia.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.