- Pobicie rekordu Luisa Figo to dla mnie powód do dumy. Moim celem było zostanie zawodnikiem z największą liczbą meczów w reprezentacji i jej najlepszym strzelcem. Jest mi jednak trochę przykro, bo nie w takich okolicznościach chciałem to osiągnąć. Chcieliśmy wygrać, ale mecz nie potoczył się po naszej myśli - podkreślił Ronaldo, który w sobotę po raz 128. wystąpił w drużynie narodowej. Do tej pory zdobył dla niej 58 bramek.

Reklama

Zawodnik Realu Madryt w 79. minucie stanął przed szansą, by zapewnić Portugalii zwycięstwo, jednak z rzutu karnego trafił w słupek. Do siatki posłał piłkę sześć minut później efektownym uderzeniem głową, lecz był na spalonym i sędzia gola nie uznał.

- Mieliśmy wiele szans, ale nie potrafiliśmy ich sfinalizować. Ja także miałem parę okazji - karnego i kilka innych. Ale to część futbolu - zaznaczył.

Po niespodziewanym remisie z Islandią (1:1) Ronaldo wyładował frustrację po spotkaniu, krytykując rywali za defensywny styl gry i - jego zdaniem - nadmierną radość po zdobyciu punktu. Tym razem kapitan Portugalczyków skupił się na swoim zespole i zaapelował też do kibiców.

- Wciąż musimy wierzyć w awans do 1/8 finału. Jeszcze raz dziękuję wszystkim naszym fanom, którzy tu byli i tym, którzy wspierali nas z innych miejsc. Jestem pewny, że nasza drużyna da z siebie wszystko w kolejnym meczu, a jeśli próbujesz, to w końcu ci się uda. My, zawodnicy, musimy wierzyć, że awans wciąż jest możliwy. Jeśli wygramy, to przejdziemy dalej. Tak samo muszą w to wierzyć wszyscy Portugalczycy, sympatycy naszego zespołu. Zła passa nie będzie trwać wiecznie, więc musimy wierzyć, że sprawy przybiorą korzystniejszy obrót - dodał.

Mimo rozczarowania wynikiem sobotniej konfrontacji i własną nieskutecznością z życzliwością potraktował kibica, który tuż po meczu wdarł się na boisko. Gwiazdor "Królewskich" przekonał ochroniarzy, by nie wyprowadzali od razu fana i dał mu autograf oraz zrobił sobie z nim zdjęcie.

Portugalska prasa w zdecydowanej większości podkreśla, że drużyna trenera Fernando Santosa miała sporo pecha i zabrakło jej skuteczności. W dzienniku "A Bola" znaleziono jednego winnego - napisano, że nadzieje Portugalii zostały rozbite, gdy Ronaldo nie wykorzystał "jedenastki". Gazeta "O Publico" zwróciła uwagę, że drużyna narodowa przeżyła w sobotę deja vu.