Podopieczni Adama Nawałki pożegnali się z turniejem po czwartkowym spotkaniu z Portugalią. Po 90 minutach był remis 1:1. Dogrywka nie przyniosła bramek, a w rzutach karnych Polacy przegrali 3-5.

Reklama

To paradoks, że nie przegraliśmy żadnego meczu, a odpadliśmy z turnieju. Można być zadowolonym z naszej gry i z tego, że kreowaliśmy sytuacje bramkowe. Na pewno czujemy niedosyt, bo Portugalia była drużyną do ogrania. Być może kilkanaście lat temu powiedzielibyśmy, że ten zespół nie jest w naszym zasięgu. Teraz jednak czuliśmy, że zwycięstwo było możliwe. Nie do końca zasłużyliśmy na to, by odpaść z tego turnieju – ocenił napastnik Ajaksu Amsterdam.

W czwartkowym spotkaniu 1/4 finału Polacy objęli prowadzenie już w drugiej minucie po bramce Roberta Lewandowskiego. W 33. minucie do wyrównania doprowadził Renato Sanches.

W drugiej połowie Cristiano Ronaldo miał doskonałą sytuację, ale nie opanował piłki. My też mieliśmy swoje okazje, ale już nie ma co gdybać, bo odpadliśmy. Jestem dumny, że mogłem grać dla tej reprezentacji. Cieszę się, że mogłem reprezentować barwy narodowe. Naprawdę tworzymy fajną grupę i cały czas rozwijamy się indywidualnie w swoich klubach. Dzięki temu jesteśmy silniejsi jako drużyna – zauważył M0ilik.

W czwartej serii rzutów karnych strzał Jakuba Błaszczykowskiego obronił bramkarz reprezentacji Portugalii.

W szatni nikt nie wymagał pocieszenia. Jesteśmy dumni z tego, co osiągnęliśmy i przyjęliśmy to, co się stało z uniesioną głową. Z jednej strony czujemy dumę, że jesteśmy reprezentacją, która jako pierwsza osiągnęła ćwierćfinał. Jednak z drugiej strony, jesteśmy trochę rozczarowani – przyznał Milik.

Dodał, że to dopiero początek osiągnięć tej reprezentacji.

Wszyscy uważamy, że to dopiero początek czegoś dobrego, bo tak naprawdę jeszcze niczego nie osiągnęliśmy. Awans do ćwierćfinału jeszcze niczego nie oznacza. Mam nadzieję, że za dwa lata będziemy o wiele silniejsi – zakończył Milik.