"To był brutalny zimny prysznic dla drużyny, która miała wielkie plany i cele" - skomentował kanał telewizji publicznej SVT.

Reklama

Stacja dodała, że sposób, w jaki zakończyła się ta podróż nie ma znaczenia.

Czy była to porzeczka, słupek, czy prawie bramka, ale faktem jest, że wypadliśmy z gry. Pozostał niedosyt, smutek i niesmak oraz debaty o rozliczeniach, dlaczego tak się stało - zaznaczono w SVT.

Dziennik "Aftonbladet" opisał, że 120 minut wtorkowego dramatu skończyły się bolesnym rozczarowaniem. Aż trudno to opisać. To nie tak miały skończyć się dla nas te mistrzostwa - podkreślono.

Gazety pytają trenera Janne Anderssona, dlaczego piłkarze byli powolni i wyglądali na zmęczonych i skąd zmiany w defensywie zamiast rzucenie wszystkiego, co najlepsze do ataku, by iść na całość i grać o zwycięstwo.

Dziennik "Expressen" skomentował, że po dniach izolacji, przebywaniu w "bańce" sanitarnej piłkarze po ostatnim dla meczu w tym turnieju zaraz po wylądowaniu na lotnisku Landvetter w Goeteborgu pożegnają się i pojadą do swoich rodzin.

Te piłkarskie marzenia nagle się skończyły i dla jednych pozostaną w pamięci na zawsze, a inni będą chcieli go z niej wykreślić jak najszybciej - wspomniano w tytule.

Wielki kac

Co to było? Czy to był mecz naszej świetnej drużyny? Na te pytanie musieli odpowiedzieć sobie wszyscy członkowie reprezentacji już w środę po przebudzeniu i przez wiele kolejnych poranków. To jest jak wielki kac - skomentowano w "Dagens Nyheter".

"Goeteborgs-Posten" opisał z kolei mecz jako dramat pełen okazji i szans bramkowych oraz koszmar, w którym narastało zmęczenie i pojawiały się skurcze, a później przyszła czerwona kartka i wreszcie zabójcza bramka Ukrainy w ostatnich sekundach dogrywki.

Nie tak miało skończyć się dla nas to piękne piłkarskie lato - podsumowano.

Szwecja w fazie grupowej nie doznała porażki, wygrywając m.in. z Polską 3:2.